×
Dołącz do ponad 100 000 Czytelników
bezpłatnego newslettera Poczty Zdrowia!

Dwa razy w tygodniu będziesz dostawać do swojej skrzynki mailowej porady dotyczące najskuteczniejszych metod naturalnego leczenia chorób i dolegliwości.

A już dziś pobierz bezpłatny raport "Rośliny lecznicze",
w którym znajdziesz informacje:
- jakie rośliny i zioła pomagają w różnych dolegliwościach,
- czym różni się działanie ziół na Twój organizm
od działania leków.

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych (więcej)

Wyrażam zgodę na otrzymywanie drogą elektroniczną informacji o rabatach i aktualnej ofercie (więcej)

Jeśli już otrzymujesz newsletter Poczty Zdrowia, kliknij tutaj.

Poznaj mity żywieniowe. Pobierz bezpłatny raport: "10 największych kłamstw o odżywianiu"!

Sprawdź:

  • czy Twoje śniadanie rzeczywiście da Ci energię na cały dzień?
  • co pomoże Ci kontrolować apetyt i ograniczyć podjadanie?
  • jaki produkt jest najgorszym sładnikiem współczesnych diet?

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych (więcej)

Wyrażam zgodę na otrzymywanie drogą elektroniczną informacji o rabatach i aktualnej ofercie (więcej)

Opublikowano dnia: 2019-04-26

63 lata, koniec podróży

Fatalny błąd, którego uniknęła Siostra Emmanuella, gdy osiągnęła wiek emerytalny

Siostra Emmanuella była zakonnicą i jak wiele innych zakonnic pracowała jako nauczycielka.

W wieku 63 lat wcale nie uznała, że to koniec jej podróży, ale postanowiła… wyjechać do Egiptu i zamieszkać w ubogiej dzielnicy Kairu, wśród śmieciarzy!!!

Dalszą historię znasz.

Siostra Emmanuella wykonała olbrzymią pracę i zmieniła życie tysięcy dzieci.

W wieku 74 lat założyła stowarzyszenie ASMAE, aby pomagać dzieciom z całego świata.

Swoje kolejne 25 lat życia poświęciła dzieciom najuboższym.

Miałem możliwość spotkać się z nią w jej domu w 2004 roku. To było długie spotkanie. Nigdy nie zapomnę jej energii, jej wielkoduszności, jej radości. Zmarła w 2008 roku w wieku 99 lat.

Marcel Proust był nieznany do 48 roku życia

Przykład Siostry Emmanuelli jest najpiękniejszy ze wszystkich, jakie znam. Wiele jest jednak przykładów osób, które dają z siebie wszystko i pokazują się z najlepszej strony począwszy od pewnego wieku.

Ma to sens. Potrzebne im było doświadczenie. Musiały coś przeżyć, dojrzeć.

Marcel Proust w wieku 36 lat był nieznany. Wałęsał się po różnych spotkaniach towarzyskich.

W końcu postanowił zacząć pisać.

Sukcesu jednak nie odniósł.

Mimo to kontynuował. Przez piętnaście lat pisał swoją długą sagę, tworząc swoisty obraz ówczesnej epoki. Tak powstało dzieło pt. W poszukiwaniu straconego czasu.

Pierwszy sukces odniósł dopiero w wieku 48 lat, po ukazaniu się À l’ombre des jeunes filles en fleurs, wyd. Goncourt, w roku 1919 (polskie wydanie ukazało się pod tytułem W cieniu zakwitających dziewcząt).

Marc Lévy

Marc Lévy najpierw założył jedną firmę informatyczną, potem drugą specjalizującą się w grafice komputerowej. W wieku 29 lat zrezygnował z obu.

Znów zaczął wszystko od zera, otwierając z dwoma przyjaciółmi biuro architektoniczne. I znów wszystko zostawił, aby poświęcić się pisaniu.

Jego pierwsza powieść Et si c’était vrai ukazała się tuż przed jego 40. urodzinami. Sprzedała się w ponad dwóch milionach egzemplarzy i została przetłumaczona na 40 języków! (W języku polskim ukazała się w kilku wersjach, m.in. pod tytułem A jeśli to prawda – przyp. tłum.)

Marc Lévy obecnie ma 57 lat, a jego książki wciąż utrzymują się w czołówce najlepiej sprzedających się książek we Francji.

„Mam już 18 lat. I co zrobiłem w swoim życiu? Nic!”

Mam już 18 lat. I co zrobiłem w swoim życiu? Nic!” – z oburzeniem wykrzykuje bohater jednego z humorystycznych komiksów [1].

obrazek

To dość częste u nastolatków. Uważają, że nic nie znaczą, ponieważ jeszcze nie mają „doświadczenia”.

Zawsze znajdzie się „jakiś kolega” lub inny uczeń z klasy, który „osiągnął dużo więcej” oni.

Czują się z tego powodu nieszczęśliwe. Mimo iż przed nimi całe życie i wiele możliwości.

Ale jak to jest? Czy w miarę upływu lat stajemy się mądrzejsi?

Sąd w naszej głowie

Często się obwiniamy, że przegraliśmy swoje życie. Zapominamy jednak, że najlepsze jeszcze przed nami, o ile tak zadecydujemy.

Prawda jest taka, że nigdy nie mieliśmy do dyspozycji takiego doświadczenia i takiej mądrości, jakie mamy dzisiaj.

Jednak nie zawsze używamy energii naszych myśli do konstruktywnych działań.

Zamiast tego używamy tej energii do uruchomienia w naszej głowie sądu, który nas nieustannie osądza i potępia:

- „Znów ci się nie udało wprowadzić ćwiczeń fizycznych / stosować naturalnych metod leczenia / wprowadzić diety bezmlecznej i bezglutenowej / medytować, itd.”

- „Nieudacznik!”

To paraliżuje nasze działania.

Tak mijają lata.

Dwie osoby w nas: niewolnik i tyran

To tak, jakby znajdowały się w nas dwie osoby: bierny i posłuszny niewolnik oraz wymagający i despotyczny tyran.

Możemy spędzić całe życie na maltretowaniu samego siebie.

Na szczęście jednak możemy w każdej chwili postanowić przerwać tę sadomasochistyczną grę.

Obalić wewnętrznego tyrana i uwolnić wewnętrznego niewolnika

Chodzi o to, aby obalić naszego wewnętrznego tyrana, uwolnić naszego wewnętrznego niewolnika i pogodzić ich. Zrobić z nich dobrych przyjaciół, którzy chcą dobrze zarówno dla nas, jak i dla ludzi w naszym otoczeniu.

Jak to zrobić?

Proponuję moją metodę. Być może nie zadziała u wszystkich. Ale mi pomogła.

Zacznij od tego, że obaj muszą sobie w końcu wszystko wyjaśnić.

Niech twój wewnętrzny niewolnik wytłumaczy wewnętrznemu tyranowi, że przejrzał jego grę i o tej pory przestaje go słuchać:

„Tyranie,

Już od wielu lat mówisz mi, że jestem do niczego, nic mi się nie udaje, jestem brzydki, za gruby, za słaby, leniwy, niekompetentny, itd., itd.

Nie wiem, jak ty się czujesz, ale ja już mam tego dość. To prawda, moim błędem było to, że cię słuchałem i wierzyłem ci przez cały ten czas. Ale teraz to już koniec. Pora na nowy rozdział w naszym życiu.

Zrozumiałem na czym polega twoja strategia. Przejrzałem cię. Zrozumiałem jak bardzo byłeś złośliwy i działałeś w złej wierze.

To, co robiłeś przez te wszystkie lata, było zbyt łatwe. To była ogromna manipulacja. Trochę mi wstyd, że dałem się tak zmanipulować. Ale to już koniec, twoje gierki już na mnie nie działają.

Za każdym razem najpierw arbitralnie zwracałeś uwagę na coś, co mnie dotyczy, na przykład na moje zęby, włosy, nos, głos, klatkę piersiową, pośladki lub cokolwiek innego, niezdany egzamin, nieotrzymany awans, nieudany projekt, porażkę.

A potem wymachiwałeś mi przed oczami „życiem innych”, pokazując, że w danej dziedzinie wszyscy, albo przynajmniej większość, są „lepsi ode mnie”.

Że wszystkim innym się powiodło, że inni są szczęśliwi i zadowoleni, ponieważ mają to, czego ja nie miałem. I że tylko ja byłem skazany na nieszczęście.

To była przerażająca gra, w którą za każdym razem dawałem się wciągnąć. Aż do dnia, całkiem niedawno, kiedy zrozumiałem, że to pułapka.

Pułapka polega na tym, że rzeczywiście, jeśli skupisz się na czymś, czego w sobie nie lubię, z łatwością możesz mi pokazać, że inni są lepsi i lepiej im się powodzi.

Tyle tylko, że w człowieku jest więcej niż jeden wymiar. Tych wymiarów jest nieskończona ilość. Osoba, która ma piękniejsze zęby niż ja, być może cierpi na coś innego, a z pewnością jest niezadowolona z czegoś innego, o czym nie wiem.

Być może ta osoba straciła dziecko, a mi się nic takiego nie przydarzyło. Być może żyje w piekle choroby Alzheimera, na którą choruje jej mama, podczas gdy moja mama jest zdrowa. Być może oblała egzaminy, które ja zdałem. Być może została zdradzona, podczas gdy mój związek jest szczęśliwy. Być może została napadnięta lub niesprawiedliwie wyrzucona z pracy. Albo cokolwiek innego. Tak czy inaczej, coś się znajdzie. Ponieważ życie innych ludzi nigdy tak naprawdę nie jest lepsze. Jeśli kobieta jest bardzo ładna, być może bardziej niż inne kobiety boi się zestarzeć. Wystarczyłaby mi pięciominutowa rozmowa z nią, aby zorientować się, że ona także ma kompleksy z różnych powodów.

Jeśli mam być szczery, zdaję sobie sprawę, że wszyscy jedziemy na tym samym wózku. Prawdziwe problemy to choroba, cierpienie, śmierć, brak miłości, rozpacz. Każdy w którymś momencie życia musi się z tym zmierzyć.

Tak naprawdę nikt nie ma takiego życia, którego inni mogliby mu zazdrościć. Osoby, które pokazują swoje życie jako doskonałe i pełne sukcesów w każdej dziedzinie, często okazują się najgorszymi oszustami.

Dobrze to widać u aktorów filmowych. Ich zawód polega na grze. Odgrywają rolę postaci, którymi nie są. Oni lepiej niż ktokolwiek inny potrafią udawać szczęście lub szaleńczą miłość. Dlatego są tak wiarygodni na ekranie oraz na zdjęciach w czasopismach. Kiedy na nich patrzymy, wierzymy im. Jednak mało kto jest tak bardzo nieszczęśliwy, jak najsłynniejsi, najpiękniejsi i najbogatsi aktorzy. Wystarczy nieco „unieść kurtynę” i wszystko widać jak na dłoni. Nie bez powodu oni wszyscy korzystają z chirurgii plastycznej: nie lubią siebie takich, jakimi są. Oni wszyscy cierpią, ponieważ są świadomi rozbieżności między tym, jacy są naprawdę, a nierealnym wizerunkiem, jaki widzi publiczność. Nieustannie muszą się konfrontować z własnymi ograniczeniami, z własną pustką. Dlatego alkohol, narkotyki i przemoc są tak powszechne w ich życiu.

Zatem przestanę cię słuchać, tyranie. Zamierzam mieć własną opinię na swój temat. Spokojnie i bez panikowania za każdym razem, gdy odkryję w swoim życiu coś, co mógłbym polepszyć lub co powinno być polepszone.

Nareszcie zrozumiem, że ostatecznie jedynym ważnym celem w życiu jest polepszanie tego, co mogę, w swoim własnym tempie i w miarę posiadanych zasobów. Fałszuję (źle śpiewam)? Tak, ale być może mógłbym znaleźć sposób, by fałszować trochę mniej i dla mnie to już będzie progres. Jestem słaby z rysowania? Owszem, ale gdybym kupił dobrą książkę, mógłbym nauczyć się podstaw rysunku i stać się trochę mniej słaby z rysowania niż obecnie.

Mam długi? W porządku, zrobię wyliczenia ile i komu jestem winien, i coś zrobię, aby spowolnić spiralę długów, a w miarę możliwości ją zatrzymać. Następnie zacznę te długi spłacać, stopniowo, na miarę moich sił.

Jem za dużo cukru? Zapominam suplementować witaminę D? Cóż, ustalmy, że celem niech będzie poprawienie odrobinę w porównaniu do dnia wczorajszego. I spróbujmy jutro włożyć kolejny wysiłek, aby dokonać kolejnych postępów w tym zakresie.

I tak będę kontynuować. Każde małe zwycięstwo sprawia mi trochę przyjemności, trochę satysfakcji, czasem wielką ulgę.

I dochodzę do wniosku, że tak naprawdę to właśnie jest szczęście. Nie chodzi więc o to, aby gdzieś dotrzeć, do idealnego punktu, w którym wszystko w moim życiu będzie idealnie. Chodzi o to, aby być w drodze i widzieć, że zmierzam we właściwym kierunku. Jeśli się zatrzymam, spadnę, jak linoskoczek, gdyby przestał iść po swojej linie. Jeśli jednak uda mi się każdego dnia zrobić krok naprzód, nagle znika nieuchronność upadku i strach przed pustką. Czuję się lekko, idę do przodu, żyję i czuję, jak na mojej twarzy rysuje się uśmiech. Moje życie stopniowo się poprawia. Po kilku latach odwracam się i jestem zdumiony jak wiele już przeszedłem.

Mój niewolnik i mój tyran przekształcają się w radosnych kumpli, którzy sobie nawzajem pomagają, motywują jeden drugiego, razem się cieszą.

Moje wewnętrzne życie, które dawniej było walką, zamienia się w harmonijne, ciepłe miejsce, w którym dobrze się żyje. Panuje w nim pokój i radość, pomimo różnych perypetii życiowych, cierpień i niedoskonałości mnie samego i mojego życia.

A nawet uświadamiam sobie, że to właśnie trudne doświadczenia stają się dla mnie okazją do rozwoju i że to dzięki moim wrogom mogę się stawać lepszy.”

----

 

Niestety, wciąż niedoceniane przez współczesną medycynę są... niedobory hormonalne. A przecież hormony są odpowiedzialne za Twoją siłę, poziom energii, za to, czy wyglądasz atrakcyjnie. Są konieczne do utrzymania i odzyskania optymalnego zdrowia.

Dobra wiadomość jest taka, że w wielu przypadkach odzyskanie prawidłowego poziomu hormonów jest możliwe w sposób całkowicie naturalny, bez żadnych skutków ubocznych. Daje to o wiele lepszy efekt niż jakiekolwiek leki chemiczne, gdyż hormony wywierają także wpływ na ekspresję Twoich genów.

Znów możesz się poczuć jak za dawnych lat.

Jeśli chcesz znać dokładnie skutki każdej terapii przywracania równowagi hormonalnej oraz precyzyjne dawkowanie, zachęcam Cię z całego serca do zaprenumerowania miesięcznika Zdrowie, Witalność i Długowieczność. Terapie młodości - medycyna anti-aging.

Tylko teraz, zapisując się na prenumeratę tego miesięcznika, otrzymasz aż 115,20 zł wyjątkowego rabatu oraz 3 prezenty. Przejdź tutaj

Uwaga: osoby po 50. roku życia otrzymają jeszcze więcej, bo aż 60% zniżki od ceny rocznej prenumeraty. Aby skorzystać z tej możliwości, kliknij tutaj

---

 

Jesteś wyjątkowy. Nie pozwól, aby twoje życie się zmarnowało. Świat cię potrzebuje!

Każdy z nas jest jedyny w swoim rodzaju.

Nasza witalność, siła życiowa i energia są wyrażane w sposób unikalny, ponieważ tylko my jesteśmy tacy, jacy jesteśmy, tam gdzie jesteśmy i w chwili, w której jesteśmy.

Jeśli zablokujemy energię i nie podejmiemy działań, utracimy tę energię na zawsze.

Jeśli nie zdążymy wsiąść do danego pociągu, on już nigdy ponownie nie przyjedzie.

Świat nie dostanie tego, co moglibyśmy mu w tym czasie dać.

Nie nam oceniać, czy to, co możemy światu dać, jest wartościowe. Pozwólmy niech inni to docenią lub nie. Naszym zadaniem jest tylko postarać się nie marnować naszej energii i naszego czasu, zwłaszcza, że zwykle je marnujemy na niewłaściwe sprawy.

Znów zacząłem grać na pianinie

Jako dziecko chodziłem na lekcje gry na pianinie. Nienawidziłem tych lekcji. Musiałem setki razy powtarzać krótkie fragmenty, mimo iż były proste. I setki razy moje palce nie trafiały w klawisze, co drażniło moje uszy i wywoływało irytację mojego nauczyciela.

W dniu, gdy w końcu mogłem te lekcje zakończyć, poczułem ogromną ulgę!

Przez trzydzieści lat ani razu nie tknąłem klawiatury pianina. Gdy ktoś mnie pytał dlaczego, odpowiadałem, że „beznadziejnie gram na pianinie”. Ale swoje dzieci zachęcałem do gry na tym instrumencie i byłem szczęśliwy, obserwując ich postępy. Słuchałem dużo muzyki, zwłaszcza fortepianowej. Wykonywanej przez kogo innego, nie przeze mnie!

Dlaczego nie w moim wydaniu? Przecież w dzieciństwie nauczyłem się (bardzo dobrze) czytania nut, rytmu i technik, które dawały mi solidne podstawy i pozwoliłyby mi wznowić naukę w każdej chwili.

W końcu zrozumiałem.

Tak naprawdę bałem się, że nie jestem wystarczająco dobry i że źle gram. Bałem się tak bardzo, że wolałem w ogóle nie grać.

Moja reakcja wynikała z tego, że miałem zbyt wysokie mniemanie o sobie. Nie potrafiłem zrozumieć, że inni także cierpieli dlatego, że najpierw musieli ponosić porażki, zanim stali się dobrymi pianistami.

Mój wewnętrzny tyran mówił mi: „Jean-Marc, ktoś taki jak ty powinien grać trudne utwory, np. Chopina, Beethovena. Jeśli tego nie potrafisz, masz poważny problem! Jesteś do niczego!” To mnie paraliżowało.

Pewnego dnia zrozumiałem, że nikt od razu nie został wirtuozem. Każdy musiał najpierw ćwiczyć. Zrozumiałem, że muszę przestać wyobrażać sobie siebie jako Mozarta lub Rubinsteina, ale zadowolić się tym, że jestem początkującym Jean-Marc’iem.

Zrozumiałem, że dobrym porównaniem dla mnie nie byli wielcy pianiści, ani nawet zwykli pianiści, ale ja sam dzisiaj.

Na jakim poziomie jestem dzisiaj? Co powinienem zrobić, aby jutro mój poziom był trochę lepszy?

To jedyne pytanie, jakie jest dla nas istotne. To samo pytanie odnosi się także do każdej innej dziedziny życia, do wszystkich ludzi na świecie, zarówno mistrzów w danej dziedzinie, jak i dla początkujących.

Zresztą kim jest „mistrz”, a kim „początkujący”? W każdej dziedzinie, w porównaniu do niektórych ludzi jesteśmy mistrzami, a w porównaniu do innych jesteśmy początkującymi. Wszystko zależy od punktu odniesienia. Przykładowo w bieganiu jestem mistrzem w porównaniu do mojego pięcioletniego syna!

W końcu odważyłem się usiąść przed klawiaturą pianina i dotknąć klawisza do. Do, re, mi.

Udało mi się zupełnie zapomnieć o tym na jakim poziomie są inni ludzie.

Obserwowałem wyłącznie moje małe postępy, które ja robiłem z każdym dniem. Bardzo szybko zdałem sobie sprawę, że to mi daje szczęście.

I wiesz co?

Dzisiaj udało mi się zagrać... trochę lepiej niż wczoraj rano.

Odkąd wróciłem do grania, taki cud powtarza się każdego dnia. Jestem w drodze. Robię postępy. Staję się mistrzem w porównaniu do samego siebie z przeszłości!

Zdrowia życzę,
Jean-Marc Dupuis

---

Źródła:

[1] « Souvenir d’un jeune homme », Gérard Lauzier, Dargaud Editeur

---

Komentarze

AGodzisz 2019-04-26 00:33
Myśli wyrażone w Artykule nazwałbym Uwagami o filozofii życia. Artykuł przypomniał mi "Psychologię indywidualną Adlera" Makarowny. Tę niewielką książkę przeczytałem około 70 lat temu, ale wiele zawartych w niej treści pamiętam. Wspomnę, że jestem inżynierem. Moim zdaniem dzieła literackie w rodzaju Artykułu i Psychologii indywidualnej mogłyby wywierać korzystny wpływ na zdrowie psychiczne młodzieży, dorosłych i "dość dorosłych". Niestety nie są one przez psychologów/psychiatrów lubiane, gdyż przyczyniając się do spokoju wewnętrznego, zmniejszają klimat innowacyjności.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Przeczytaj również:

Lekarz Twoim sojusznikiem

Medycyna naturalna rozwija się coraz bardziej. Gdyby posłuchać pacjentów, to okazuje się, że zarzuty wobec medycyny konwencjonalnej... czytaj więcej

Brudne ręce

Jakiś czas temu odwiedziłem przyjaciół, którzy wynajęli dom nad morzem. Dom był nowy, trzy sypialnie, nieduża kuchnia, piękny widok... czytaj więcej

Jesteśmy maszynami do produkcji kwasów

Wiele osób ma przed oczami te okropne sceny z filmów kryminalnych, w których przestępca próbuje się pozbyć ciała, polewając... czytaj więcej
×
Zanim wyjdziesz... nie zapomnij zapisać się
na swój bezpłatny newsletter Poczta Zdrowia!
  • Będziesz BEZPŁATNIE otrzymywać e-mailem informacje o najskuteczniejszych naturalnych metodach leczenia i zapobiegania chorobom.
  • Na końcu każdego newslettera znajdziesz przypisy podające źródła naukowe podawanych informacji. Będziesz mógł sam je sprawdzić, a także porozmawiać na ich temat ze swoim lekarzem.
  • Te informacje mogą mieć decydujące znaczenie dla Twojego zdrowia!
  • Gwarancja bezpieczeństwa. Twój adres email jest bezpieczny i nigdy nie będzie przekazany osobom trzecim.
  • W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania bezpłatnego newslettera.
Aby otrzymywać bezpłatnie newsletter
Poczta Zdrowia, po prostu wpisz poniżej swój
adres e-mail i kliknij „Zapisz mnie!”.
Tu wpisz swój adres email

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych (więcej)

Wyrażam zgodę na otrzymywanie drogą elektroniczną informacji o rabatach i aktualnej ofercie (więcej)

Jeśli już otrzymujesz newsletter Poczta Zdrowia, kliknij tutaj
x przez Niezależne Wydawnictwo Informacyjne sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie KRS nr 0000445450, która będzie administratorem Twoich danych osobowych. Przysługuje Ci prawo dostępu do treści swoich danych oraz ich poprawiania. Akceptuję Regulamin i Politykę Prywatności
x handlowych za pomocą środków komunikacji elektronicznej na wyżej podany adres elektroniczny (e-mail) od Niezależne Wydawnictwo Informacyjne sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie KRS nr 0000445450.

Aby zapisać się na bezpłatny newsletter wymagana jest akceptacja regulaminu oraz wyrażenie zgody na przetwarzanie danych.