×
Dołącz do ponad 100 000 Czytelników
bezpłatnego newslettera Poczty Zdrowia!

Dwa razy w tygodniu będziesz dostawać do swojej skrzynki mailowej porady dotyczące najskuteczniejszych metod naturalnego leczenia chorób i dolegliwości.

A już dziś pobierz bezpłatny raport "Rośliny lecznicze",
w którym znajdziesz informacje:
- jakie rośliny i zioła pomagają w różnych dolegliwościach,
- czym różni się działanie ziół na Twój organizm
od działania leków.

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych (więcej)

Wyrażam zgodę na otrzymywanie drogą elektroniczną informacji o rabatach i aktualnej ofercie (więcej)

Jeśli już otrzymujesz newsletter Poczty Zdrowia, kliknij tutaj.

Poznaj mity żywieniowe. Pobierz bezpłatny raport: "10 największych kłamstw o odżywianiu"!

Sprawdź:

  • czy Twoje śniadanie rzeczywiście da Ci energię na cały dzień?
  • co pomoże Ci kontrolować apetyt i ograniczyć podjadanie?
  • jaki produkt jest najgorszym sładnikiem współczesnych diet?

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych (więcej)

Wyrażam zgodę na otrzymywanie drogą elektroniczną informacji o rabatach i aktualnej ofercie (więcej)

Czy trzeba „pokochać” swojego raka?

Opublikowano dnia: 2020-08-07

Czy w trudnych doświadczenia życiowych, takich jak choroba nowotworowa, można znaleźć coś pozytywnego?

 „Pokochać swojego raka”: to najodważniejsze wyrażenie, jakie kiedykolwiek zostało sformułowane.

Przeczytałem je wiele lat temu. Napisał je wówczas Alexandre Imbert, mój kolega, o którym od tamtej pory nie słyszałem.

Wtedy wydawało mi się absurdalne.

  • Czy on kiedykolwiek był na oddziale onkologicznym? Czy badał pacjentów z przerzutami, w stadium terminalnym?
  • Czy wiedział jak potworne są skutki np. nowotworu kości, gdy guzy puchną i rozrywają tkanki miękkie, nawet u dzieci (jednym z takich horrorów jest kostniakomięsak, który może się pojawić nawet u młodych ludzi).

 „Pokochać swojego raka”?! To tak, jakby powiedzieć o pokochaniu najgorszego wroga ludzkości!

Jednak minęło trochę czasu.

Kontynuowałem swoją drogę. Od czasu do czasu myślałem o tych „skandalicznych” słowach. I pewnego dnia stały się dla mnie oczywiste:

„Alexandre miał rację!”

W pewnym sensie można pokochać swojego raka

Wydaje się trudne lub niemożliwe pokochać raka, jeśli jest to choroba błyskawicznie wyniszczająca, typu rak płuc lub rak trzustki, który może pokonać człowieka w ciągu kilku tygodni.

W takim przypadku, w dniu otrzymania diagnozy nie ma już czasu na „filozofowanie”, ale trzeba się przygotować do pożegnania.

Jednak w dzisiejszych czasach wiele nowotworów, włącznie z rakiem płuc i rakiem trzustki, przestało oznaczać szybką śmierć.

Wiele osób żyje z tą chorobą wiele lat, znosząc uciążliwe leczenie i wywołujące lęk wizyty kontrolne, gdy człowiek za każdym razem zastanawia się jak złą wiadomość dostanie.

Te osoby wkraczają w nowe życie, w którym zmienia się radykalnie hierarchia wartości. Nowy rytm życia, nowe aktywności, nowi przyjaciele, nowa wizja świata.

I właśnie wtedy rak może pełnić rolę transformującą. W dobrym kierunku. Właśnie wtedy może dojść do pozornie „szalonego” pokochania swojego raka.

Dr David Servan-Schreiber i jego rak

Opowiadałem już kilka razy historię doktora Davida Servana-Schreibera i jego choroby nowotworowej, jednak chciałbym jeszcze raz do niej wrócić. Jest taka piękna.

Na szczęście lub na nieszczęście, urodził się w rodzinie pełnej ludzi wybitnych, pisarzy, filozofów, przedsiębiorców, artystów...

To sprawiło, że od najmłodszych lat czuł na swoich barkach silną presję. „David, musisz odnieść sukces”, za wszelką cenę, jak wszyscy pozostali członkowie rodziny.

I faktycznie David kończył znakomite studia, zdobywał kolejne stopnie naukowe, pracował jako badacz z dziedziny psychiatrii na Uniwersytecie w Pittsburghu w Stanach Zjednoczonych. Całość okupiona była maksymalnym stresem i nieustannym poczuciem, że jego osiągnięcia były dla jego rodziny czymś „normalnym”.

Do tego stopnia, że w dniu, w którym dowiedział się, że ma guza mózgu, powiedział, że mu ulżyło. W końcu miał dobry pretekst, dla siebie i innych, aby przerwać ten niekończący się wyścig po sukces, do którego dążył głównie z obawy przed rozczarowaniem ojca i wujków!

I wtedy wszystko się zmieniło:

Gdy przestał spełniać oczekiwania swojej rodziny, a może raczej to, co uznawał za jej oczekiwania, David nareszcie zaczął robić to, co naprawdę sprawiało mu przyjemność.

Zaczął zgłębiać alternatywne metody leczenia nowotworów, tajemnicze powiązania między ciałem i umysłem, zjawisko samouzdrawiania. Przeżył 20 lat z rakiem, który według lekarzy powinien był go zabić w ciągu kilku miesięcy. Pozostawił po sobie kilka wspaniałych książek oraz wiele felietonów, które zmieniły życie milionów pacjentów.

Jak na ironię, właśnie ta praca przyniosła mu sławę i uznanie tak bardzo cenione w jego rodzinie. Prawdopodobnie nigdy by tego nie osiągnął, gdyby kontynuował swoją poprzednią ścieżkę zawodową, a zatem gdyby nie zachorował na raka!

Davidowi udał się cud: przekształcił wroga w przyjaciela. Choroba, która mogła go zabić, stała się dla niego okazją do tego, aby nareszcie żył swoim prawdziwym życiem.

W obliczu życiowych dramatów, zrobić krok w tył

Rosyjski pisarz Aleksandr Sołżenicyn, który przeżył piekło obozów, mówił, że przestał się cieszyć z dobrych wieści i przejmować złymi - przyszłość pokaże czy są dobre, czy złe.

Potworne doświadczenia życiowe nauczyły go, że życie jest zbyt skomplikowane, aby można było z góry przewidzieć konsekwencje jakiegoś wydarzenia. Bez względu na to jak dobre lub jak złe może się na początku wydawać.

Przykładowo, mężczyzna bardzo się cieszy, że dostał nowy samochód. Jedzie nim na pierwszą przejażdżkę bocznymi uliczkami i… ulega wypadkowi, w wyniku którego zostaje sparaliżowany.

Albo student zachwycony, że uzyskał dyplom biegłego rewidenta. To go pokieruje do nudnej pracy, w ogóle niepasującej do jego charakteru.

Albo osoba, która dzięki swoim osiągnięciom i talentom stała się tak popularna i podziwiana przez wszystkich, że musi zaakceptować wiele obowiązków... które zupełnie nie pozostawiają czasu na rodzinę i własne pasje, a w końcu uniemożliwiają prowadzenie życia, jakiego naprawdę pragnęła.

Jednak to działa także w drugą stronę, od złego do dobrego. Na przykład:

  • mężczyzna, którego samochód zostaje uszkodzony przez młodą kobietę... w której się zakochuje. Poślubia ją i zakłada z nią rodzinę, dzięki której będą szczęśliwi do końca życia (niezwykle dużo par poznało się przy okazji kolizji drogowej!);
  • mężczyznę zwolniono z firmy, co zmusza go do rozpoczęcia pracy w nowej branży i w niej właśnie odnosi sukces;
  • młody chłopak porzucony przez dziewczynę znajduje inną, którą pokocha dziesięć razy bardziej niż poprzednią.

Nie jesteśmy nigdy tylko zabawkami losu.

W naszym życiu dzieje się jakieś wydarzenie, dobre lub złe. Zawsze mamy w pewnym momencie możliwość, aby to wydarzenie stało się dla nas czymś pozytywnym (lub negatywnym).

Fakirzy, szamani, czarownicy…

Fakirzy, szamani i czarownicy voodoo sami szukali okazji do cierpienia, na przykład chodząc po rozżarzonych węglach, aby odkrywać w sobie nieznane siły.

Trudne doświadczenia mogą nam pozwolić rozkwitnąć. Rozbić skorupę, która nas chroni, ale jednocześnie ogranicza nasze ruchy. Mogą zwiększyć nasz potencjał. Dzięki nim „starzec w nas może odejść”, abyśmy mogli odkryć w sobie nowe siły, które pozwolą nam żyć pełniej własnym życiem i stawiać czoła kolejnym, trudniejszym wyzwaniom.

Możemy nawet mieć wrażenie, że wchodzimy w nowe, lepsze życie, po bardzo trudnych doświadczeniach, przez które o mało nie umarliśmy i zostałby z nas tylko popiół. Jesteśmy wtedy jak feniks, o którym nie tak dawno pisałem.

I właśnie w tym znaczeniu można „pokochać swojego wroga”. Kocham swojego wroga, ponieważ zmusza mnie do opuszczenia domu, w którym było mi wygodnie, ale w którym przestałem się rozwijać. Zmusza do odkrywania obszarów świata, których kiedyś nie miałem odwagi poznawać, a w których czekają mnie piękne spotkania i odkrycia. Odczuwam cierpienie, ale jednocześnie otwierają mi się oczy na cierpienie innych i na to, że mogę im dać ukojenie. Zmusza mnie do dawania z siebie to, co najlepsze. Bez niego pozostałbym w komfortowej przeciętności i moje życie nie stałoby się tak bogate.

Pokochanie raka nie oznacza wyleczenia

Oczywiście trzeba pamiętać, że pokochanie swojego raka nie jest sposobem na wyleczenie.

Czasami można przeczytać radę, aby pokochać raka tak, jak kocha się małe dziecko. Pomyśleć o „tym małym krabie” z czułością, troszczyć o niego i zmuszać się do odczuwania wszelkiego rodzaju pozytywnych uczuć. Licząc na to, że dzięki temu choroba zniknie, licząc na „moc samouzdrawiania” i związek między ciałem a umysłem.

Mi osobiście bardzo nie po drodze z taką koncepcją. Mimo iż mam przyjaciół, którzy w nią wierzą i szanuję to (być może pewnego dnia zmienię zdanie, nigdy nie wiadomo).

Nawet jeśli emocje mają wpływ na organizm, moim zdaniem zbyt optymistyczne jest oczekiwać, że można w ten sposób poradzić sobie z guzem nowotworowym, który powstał w wyniku wielu czynników, w tym być może promieniowania, mutacji DNA i złożonych problemów immunologicznych.

Za to stałem się wielkim „fanem” psychologicznej pracy nad rakiem, to znaczy poszukiwania sensu swojej choroby. Uważam, że nie ma tu ryzyka, że człowiek zacznie się „obwiniać” i zrezygnuje z medycyny i z niezbędnego leczenia. Naszą największą szansą, jako ludzi, jest możliwość korzystania z każdego wydarzenia w naszym życiu, bez względu na to, jak jest negatywne (czy może być coś bardziej negatywnego niż rak?) i przekształcenia go w okazję do rozwoju w określonych aspektach życia.

Przynajmniej ja w ten sposób rozumiem nieco szalone określenie „pokochać swojego raka”.

Zdrowia życzę,

Jean-Marc Dupuis

********

Wyzdrowiej. Odzyskaj siły.
Bądź znowu sobą

Dożycie w dobrym zdrowiu setnych urodzin jest bardzo realne. Nawet jeśli Twoi bliscy zmarli młodo... Nawet jeśli jesteś w grupie ryzyka wielu chorób przewlekłych... Nadal masz ogromną szansę żyć ponad 100 lat.

Ale musisz wiedzieć na co jesteś podatny… i jakich konkretnie błędów powinieneś unikać.

Wbrew pozorom uzyskanie takich informacji nie jest tak łatwe. Jak rozpoznać prawdziwą wiedzę naukową i rzeczywiście przełomowe odkrycia od pseudomedycznego bełkotu marketingowego.

Zdrowie stało się obecnie modnym tematem, którym zajmuje się niemal każdy. Jesteśmy zasypywani setkami mniej lub bardziej rozsądnych porad, jak uniknąć zachorowań i jak się leczyć.

Część ich jest całkowicie wyssana z palca. Część to powtarzanie nieprawdziwych mitów medycznych. Ogromna część to kryptoreklama leków i suplementów produkowanych przez firmy farmaceutyczne. W tym całym chaosie informacyjnym bardzo trudno jest zorientować się, co jest prawdą, a co mrzonką.

Miesięcznik: Zdrowie po 50-tce.
Najnowsze wyniki badań naukowych

Dlatego powstał nowy miesięcznik przeznaczony specjalnie dla osób po 50. roku życia oparty tylko i wyłącznie na wynikach najnowszych badań naukowych prowadzonych na całym świecie.

Przeczytasz w nim o wszystkim, o czym powinieneś wiedzieć, aby wydłużyć swoje życie w dobrym zdrowiu, pozbyć się istniejących dolegliwości i zapobiec pojawieniu się kolejnych.

Tylko TERAZ
oferta powitalna: 30% rabatu i prezent

Możesz zaoszczędzić aż 30% od ceny regularnej oraz otrzymać w prezencie e-book: Zgrabne i szczupłe ciało również po pięćdziesiątce praktyczny przewodnik o tym, jak się odżywiać i jak postępować, aby na długo zachować sprawność ciała i umysłu), jeśli go teraz zaprenumerujesz). Sprawdź

********

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Przeczytaj również:

Co zrobić, jeśli masz zbyt wysoki cholesterol?

…To nie cholesterol jest winny. …Cholesterol to nie trucizna. …Leki obniżające cholesterol są... czytaj więcej

Cudowny owoc z Polski

  Chyba niemal każdy Polak słyszał o aronii, ale we Francji jest to roślina mało znana i stanowczo niedoceniana. Pochodzi ona ze... czytaj więcej

Czy słyszałeś już o chikungunya?

  Nawet jeśli jeszcze nie słyszałeś o chorobie zwanej chikungunya, to prawdopodobnie kwestia czasu… Tylko od maja 2014 r. w samej... czytaj więcej
×
Zanim wyjdziesz... nie zapomnij zapisać się
na swój bezpłatny newsletter Poczta Zdrowia!
  • Będziesz BEZPŁATNIE otrzymywać e-mailem informacje o najskuteczniejszych naturalnych metodach leczenia i zapobiegania chorobom.
  • Na końcu każdego newslettera znajdziesz przypisy podające źródła naukowe podawanych informacji. Będziesz mógł sam je sprawdzić, a także porozmawiać na ich temat ze swoim lekarzem.
  • Te informacje mogą mieć decydujące znaczenie dla Twojego zdrowia!
  • Gwarancja bezpieczeństwa. Twój adres email jest bezpieczny i nigdy nie będzie przekazany osobom trzecim.
  • W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania bezpłatnego newslettera.
Aby otrzymywać bezpłatnie newsletter
Poczta Zdrowia, po prostu wpisz poniżej swój
adres e-mail i kliknij „Zapisz mnie!”.
Tu wpisz swój adres email

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych (więcej)

Wyrażam zgodę na otrzymywanie drogą elektroniczną informacji o rabatach i aktualnej ofercie (więcej)

Jeśli już otrzymujesz newsletter Poczta Zdrowia, kliknij tutaj
x przez Direct Media sp. z o.o. z siedzibą w Białymstoku KRS nr 0000445450, która będzie administratorem Twoich danych osobowych. Przysługuje Ci prawo dostępu do treści swoich danych oraz ich poprawiania. Akceptuję Regulamin i Politykę Prywatności
x handlowych za pomocą środków komunikacji elektronicznej na wyżej podany adres elektroniczny (e-mail) od Direct Media sp. z o.o. z siedzibą w Białymstoku KRS nr 0000445450.

Aby zapisać się na bezpłatny newsletter wymagana jest akceptacja regulaminu oraz wyrażenie zgody na przetwarzanie danych.