×
Dołącz do ponad 100 000 Czytelników
bezpłatnego newslettera Poczty Zdrowia!

Dwa razy w tygodniu będziesz dostawać do swojej skrzynki mailowej porady dotyczące najskuteczniejszych metod naturalnego leczenia chorób i dolegliwości.

A już dziś pobierz bezpłatny raport "Rośliny lecznicze",
w którym znajdziesz informacje:
- jakie rośliny i zioła pomagają w różnych dolegliwościach,
- czym różni się działanie ziół na Twój organizm
od działania leków.

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych (więcej)

Wyrażam zgodę na otrzymywanie drogą elektroniczną informacji o rabatach i aktualnej ofercie (więcej)

Jeśli już otrzymujesz newsletter Poczty Zdrowia, kliknij tutaj.

Poznaj mity żywieniowe. Pobierz bezpłatny raport: "10 największych kłamstw o odżywianiu"!

Sprawdź:

  • czy Twoje śniadanie rzeczywiście da Ci energię na cały dzień?
  • co pomoże Ci kontrolować apetyt i ograniczyć podjadanie?
  • jaki produkt jest najgorszym sładnikiem współczesnych diet?

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych (więcej)

Wyrażam zgodę na otrzymywanie drogą elektroniczną informacji o rabatach i aktualnej ofercie (więcej)

Opublikowano dnia: 2017-05-23

Historia roślin dziko rosnących

Zbieranie roślin dziko rosnących, by się wyżywić, zdaje się niestosowne i przestarzałe.

A jednak dopiero całkiem niedawno (biorąc pod uwagę skalę rozwoju ludzkości) zaczęliśmy jadać warzywa uprawne. Zaledwie 4–5 tys. lat temu na obszarach dzisiejszej Europy Zachodniej i 10 tys. lat temu w rejonie Żyznego Półksiężyca (obecnie głównie tereny Syrii i Iraku).

A zatem, jedliśmy rośliny uprawne przez 5 tys. lat, a przez 5 milionów lat (tysiąc razy dłużej) rośliny dziko rosnące…

Zbieractwo powinno więc należeć do naszych najsilniejszych odruchów, choćby ze względu na przetrwanie. Jakże prędko straciliśmy wszelkie wspomnienia, jak to robić!

Pozwól mi więc dziś przybrać postać nudnego profesora i opowiedzieć o historii dziko rosnących roślin, które znalazły się na naszych stołach i w naszych apteczkach.

Jeśli możesz, usiądź wygodnie w fotelu. Opowieść ta to swobodna adaptacja i streszczenie książki Bernarda Bertranda, słynnego zielarza i autora książki Cueillettes sauvages (z fr. Dzikie zbiory), wydanej, w jęz. francuskim, przez wydawnictwo Plume de Carotte.

Nie oddaliliśmy się tak bardzo, jak nam się wydaje, od instynktów naszych przodków

Wcale się tak bardzo nie oddaliliśmy od instynktów życiowych naszych przodków.

Aż do połowy XIX w. ciągle zbieraliśmy rośliny dziko rosnące, równocześnie rozwijając rolnictwo.

Przez długi czas rolnictwo pozostawało archaiczne i niskowydajne. Dopiero w XX w. udało się mu zabezpieczyć wszystkie potrzeby niektórych społeczeństw (na Zachodzie), a lokalnie nawet osiągnąć nadprodukcję (Europa, Ameryka Północna).

W dawnych czasach rolnictwo borykało się z wieloma niespodziewanymi przeszkodami: złymi warunkami atmosferycznymi, wojnami czy chorobami. Zbiory były systematycznie niszczone lub rabowane.

Przez wieki niezmiennie powtarzał się ten sam scenariusz: to każdorazowo dzięki dziko rosnącym roślinom (lub przynajmniej ich części) udawało się przetrwać kolejnym pokoleniom do następnych zbiorów.

W trudnych chwilach człowiek wytwarzał mąkę z kory roślinnej, gotował zupy z mchów, wywary na słomie. W najbardziej ekstremalnych sytuacjach próbował nawet żuć, jak w Lucky Luke, starą wyprawioną skórę z cholewek swoich butów, by oszukać głód. I to wcale nie żart.

Słynny agronom Parmentier opracował w 1771 r. pierwszą pracę poświęconą zapobieganiu klęskom głodu: Badania na temat odżywczych roślin, które w czasach głodu mogą zastąpić zwykłe warzywa. Opisuje w niej korzenie kokornaku, dziwidła, łopianu, dymnicy bulwiastej, przestępu, mandragory, peonii, rdestu wężownika, jaskra bulwiastego.

Czy umiałbyś je rozpoznać, jeśli któregoś dnia będziesz musiał? I przekazać tę podstawową wiedzę swoim dzieciom i wnukom?

Zapewnić przekaz

Nawet w czasach pokoju zjawisko głodu co roku następowało na przełomie pór roku, a najbardziej dotkliwie w marcu i kwietniu. To były najgorsze miesiące w roku. Zimowe zapasy ulegały już wyczerpaniu, ale pierwszych zbiorów (najwcześniejszej cebuli, grochu, szpinaku) jeszcze nie było widać.

Późnych odmian owoców, których wystarczyłoby aż po Wielkanocy, było jak na lekarstwo. Nie było szans, by wyżywić nimi wieloosobowe rodziny żyjące na małych skrawkach ziemi.

Zapasy zbóż się wyczerpywały. Trzeba naprawdę wiele wysiłku, by nie ulec pokusie zjedzenia części zbiorów przeznaczonej na siew. To samo w przypadku roślin strączkowych, np. fasoli.

To właśnie wtedy tzw. „dary natury”, dziko rosnące rośliny, dostępne nieodpłatnie i dla wszystkich wiedzących, gdzie ich szukać, pozwalały przetrwać ten przejściowy głód.

Kiepska reputacja

Tymczasem od połowy XIX w. obserwowano już symptomy odrzucenia natury: dziko rosnące rośliny zaczęto uważać za „dobre dla kur i świń”.

W tamtych czasach zwierzęta gospodarcze żywiły się tym, co popadnie, często chwastami, odpadami uważanymi za niejadalne lub gorsze od wytworów upraw, owoców ciężkiej pracy rolnika i jego wiedzy, tzw. szlachetnej żywności.

Dzika cykoria, mlecz, pokrzywa, mniszek lekarski początkowo wykorzystywano do żywienia królików oraz tuczenia kaczek, gęsi i świń. Ludzie rzadko jedli je dla smaku.

Totalne załamanie nastąpi po II wojnie światowej, po nadejściu rolnictwa naukowego, chemicznego i zmechanizowanego. To będzie triumf inżyniera agronoma, kształconego w wyższych szkołach specjalistycznych.

Wszyscy ci, którzy pozostali przy tradycyjnych sposobach zbierania roślin dziko rosnących, zaczęli być wytykani palcami i nazywani lichymi rolnikami.

Jeśli chodzi o wykorzystanie roślin w celach leczniczych, było jeszcze gorzej. Wraz z wymyśleniem „przestępstwa nielegalnego uprawiania medycyny i farmacji”, każdy zielarz, każdy uzdrawiacz wykorzystujący, zalecający lub – gorzej jeszcze! – sprzedający lecznicze zioła znajdował się na celowniku wymiaru sprawiedliwości – a ten nie odmawiał sobie „robienia porządku”.

„Skoro tylko to im pozostało, to znaczy, że nie są w stanie ukończyć studiów medycznych!” stało się wspólnym hasłem. Ukryte znaczenie nietrudno było odgadnąć: „Do niczego się nie nadają”.

Goła ziemia jest czysta

Niewiele było trzeba, by rośliny ratujące człowieka w ciężkich chwilach uznano za chwasty. To uzasadni rozpoczęte po wojnie polowanie na chwasty, z jego dramatycznym skutkiem: nieprzemyślanym wykorzystaniem środków chwastobójczych.

Dopiero po latach trucia strumieni i wód podziemnych, po latach erozji gleb i ginięcia rodzimych gatunków pszczół, biedronek czy ślimaków ludzie zaczęli sobie zadawać pytania i zrozumieli, że być może dzieje się jakaś cicha tragedia.

W miarę żywienia się pokarmami bez smaku, naszpikowanymi truciznami i metalami ciężkimi, wraz z nadejściem epidemii nowotworów, chorób autoimmunologicznych i neurodegeneracyjnych (choroba Parkinsona, stwardnienie rozsiane, choroba Alzheimera), wreszcie niektórzy ludzie przestali się zgadzać na bycie kozłami ofiarnymi.

Pojawiła się silna fascynacja etnobotaniką i terapiami roślinnymi.

Ten nagły wzrost świadomości wywołał nieoczekiwane odnowienie zainteresowania dyscyplinami „miękkimi”, które – jeszcze do niedawna – wydawały się skazane na wymarcie.

******************************************

Aż w 80% Twój stan zdrowia zależy od...

sposobu Twojego odżywania, tego, jak sypiasz, poziomu Twojego stresu oraz od stanu środowiska, w którym żyjesz

90% nowotworów bezpośrednio wiąże się z trybem życia: nieodpowiednim odżywianiem, paleniem tytoniu, brakiem ruchu i zanieczyszczeniem środowiska!

Nieodpowiednia dieta ma wpływ na powstawanie nowotworów, cukrzycy typu 2, osteoporozy, chorób serca czy nawet zwyrodnieniowego zapalenia stawów (artroza)!

Jak w naturalny sposób skutecznie walczyć z chorobami wynikającymi ze złego stylu życia - przeczytasz w Kronikach Poczty Zdrowia

W trzech tomach zebrano najważniejsze artykuły Jeana-Marca Dupuis, publikowane w newsletterze Poczta Zdrowia. Aby zyskać więcej informacji, kliknij tutaj.

******************************************

Nieoczekiwany renesans

Na przykład na Korsyce odnotowano powrót zupy z ziół korsykańskich, której przygotowania uczy się na licznych kursach gotowania i której coraz częściej można spróbować na lokalnych festynach. Zasada jej przygotowania jest bardzo prosta: do uprawnych roślin strączkowych (bób, fasola), kucharka dodaje mnóstwo roślin dziko rosnących, takich jak ogórecznik, mięta wodna, babka lancetowata, portulaka, kurzyślad, komosa, bylica, dzika boćwina, szczaw i jasnota biała.

Dziś jest coraz więcej adeptów kuchni dzikiej, którzy spotykają się na coraz bardziej zaawansowanych kursach gotowania.

W Polsce, Rumunii, na Ukrainie czy w Rosji zbieranie roślin dziko rosnących dalej jest częścią codziennych zajęć wielu ludzi żyjących na wsiach, i nie chodzi tu tylko o zbieranie czarnych jagód, malin czy grzybów.

W Afryce, a także wśród plemion, które ostały się w amazońskiej dżungli, na Borneo i na wyspach Oceanii, wykorzystanie naturalnych, bezpłatnych i odnawialnych zasobów stanowi podstawę egzystencji.

Wystarczy też przejść się na lokalny targ w którymś z państw basenu Morza Śródziemnego, by spostrzec, że na wielu z nich pojawiają się regularnie sprzedawcy dzikich ziół. Słynny mesclun, mieszanka sałat dzikich i uprawnych, placki i zupy ziołowe to bardzo popularne kompozycje. Zresztą, nie ma jednego obowiązującego na nie przepisu: wykorzystuje się to, co ma się pod ręką; w zależności od sytuacji, potrzeb i możliwości.

Mimo wszystko jednak te tradycyjne zwyczaje ustępują przed wysiłkami zmierzającymi do ujednolicenia zachowań i przepisów.

Wszystko to, co bezpłatne, zdaje się być skazane na zagładę przez naszą cywilizację. Mlecze rosnące na trawniku nie podlegają ani opłacie od środków spożywczych, ani podatkowi od towarów i usług (wiesz, temu słynnemu VAT-owi).

Bańka swobody

Przygotowanie zupy pokrzywowej czy placka z dziką boćwiną, chrupanie dzikich szparagów lub porów to nie tylko przyjemność, ale także żądanie prawa do odżywiania się po swojemu.

Nie jest to więc gest bez znaczenia. To forma sprzeciwienia się ekskluzywnemu konsumpcjonizmowi, który próbuje się narzucić jako jedyną słuszną zasadę kontaktów w naszym społeczeństwie.

Dziko rosnące rośliny mogą zaspokoić potrzeby żywieniowe i pielęgnacyjne każdego, kto buntuje się przeciw znormalizowanym i globalnym przyzwyczajeniom żywieniowym, których najgorszym reprezentantem jest fast-food.

Dzięki temu, próba odzyskania tego, co się da z naszej autonomii, to próbka indywidualnej swobody docenianej przez coraz szersze grono osób.

Obudzić nasze uśpione zmysły

Zbieranie roślin dziko rosnących może być również uzasadnione poszukiwaniem bogatszych, bardziej różnorodnych i interesujących smaków, zapachów i konsystencji, w odróżnieniu od zwykle mdłych, zbyt słonych, zbyt słodkich lub zbyt sztucznych produktów sprzedawanych w supermarketach.

Rośliny dziko rosnące oferują wiele niecodziennych sposobów zaskoczenia kubków smakowych Twoich i Twoich przyjaciół.

Słodki smak, najprzyjemniejszych dla naszych zmysłów, odnajdziemy w jeżynach, poziomkach, malinach i górskich czarnych jagodach, ale nie tylko.

W Pirenejach korzeń dziwacznie zwanej „koniczyny alpejskiej” ma słodki smak lukrecji, porównywalny do smaku paprotki, obrastającej obficie stare mury lub skały, której odświeżający smak mógłby wielu zaskoczyć. Mięsiste korzenie (dzikie buraki, marchew i pasternak) to miejsce, gdzie następuje istotne wytwarzanie cukru. Powiedzmy także o kwiatach, naturalnie słodkich bo bogatych w nektar, ten naturalny koncentrat cukru, z którego pszczoły wytwarzają miód. Ponadto soczyste są łodygi wielu traw: od trzciny cukrowej aż po kiełki bambusa.

Niektóre rośliny są kwaśne, jak np. szczaw, do tego stopnia, że nie nadają się do jedzenia. Kwaśność jest dla tej rośliny naturalną ochroną przeciwbakteryjną.

Człowiek nauczył się tę właściwość wykorzystywać. Dzięki fermentacji kwaśnych owoców wytwarza ocet, a dzięki kwaśnej fermentacji liści może je przechowywać przez długie miesiące (fermentacja mlekowa). W taki właśnie sposób przygotowuje się kapustę kiszoną lub podobne mieszanki na bazie roślin dziko rosnących, jak barszcz biały. W zwyczajnej dawce kwaśny smak stymuluje trawienie, ale istnieje również wiele kwasów niebezpiecznych dla zdrowia: np. kwas szczawiowy sprzyja powstawaniu kamieni nerwowych, a kwas fitynowy uniemożliwia wchłanianie minerałów. Dlatego nie należy przesadzać z ich konsumpcją.

Gorzki smak ma bardzo silne i korzystne działanie na wątrobę i woreczek żółciowy. Stymuluje trawienie. Choć coraz częściej wyklucza się go ze współczesnych potraw, możesz go przywrócić dzięki wykorzystaniu roślin dziko rosnących: dodając smaku Twoim sałatom (rukola, rzeżucha), Twoim posiłkom gotowanym (wierzbownica), a nawet Twoim napojom (goryczka).

Ostry smak zawdzięczamy gorczycy, roślinom kapustnym, dzikiej rukoli. Smak ten wskazuje na obecność związków siarki o właściwościach odkażających. Wśród ostrych dziczek należy wspomnieć o charakteryzującym się korzennym smakiem rozchodniku (zwanym pieprzem dla ubogich). Ostre pokarmy odgrywają zbawienną rolę w wypróżnianiu się i działają korzystnie na płuca.

Istnieje także mnóstwo smaków pobocznych: czosnkowy, anyżkowy czy miętowy, które często występują razem. Sztuka kulinarna polega na ich zrównoważeniu w taki sposób, aby wydobyć z nich to, co najlepsze.

Wartości odżywcze roślin dziko rosnących

Ogólnie rzecz biorąc, rośliny dziko rosnące zawierają dużo składników aktywnych i odżywczych. I tak np. modrak morski, przodek naszej kapusty uprawnej, zawiera więcej magnezu i witaminy C niż kapusta włoska. Kapusta uprawna bezgłowa, genetycznie bardziej zbliżona do gatunków dziko rosnących, zawiera dwa razy więcej magnezu niż kapusta głowiasta i od trzech do czterech razy więcej witaminy C.

Liście malwy, amarantusa, komosy czy żywokostu, występujące czasem w ogrodach, można łatwo nazwać dzikim szpinakiem, ponieważ je się je „na ten sam sposób”. Zawierają jednak od trzech do czterech razy więcej protein niż szpinak uprawny.

Wiesiołek, barszcz, szczawik i babka lancetowata zawierają od trzech do sześciu razy więcej wapnia niż groch, soczewica czy zielona fasola. Zaś pokrzywa, amarantus, malwa i skrzyp zawierają dwukrotnie, a nawet trzykrotnie większą dawkę przyswajalnego żelaza niż szpinak.

Które części roślin zrywać? I kiedy?

Listki muszą być młode i jędrne, korzenie roczne, zaś owoce całkowicie dojrzałe. Roślina nie może być w żaden sposób ani nadgniła ani obumarła.

Zarówno w przyrodzie, jak i w ogrodach mamy do dyspozycji pełen wachlarz jadalnych części roślin: liście, kwiaty, owoce, korzenie, bulwy i nic nie zastąpi ich systematycznego zbierania.

Dlatego prawdziwe odkrycie dziko rosnących roślin jadalnych i leczniczych wymaga, poza powierzchownym zainteresowaniem, także zainwestowania minimum czasu i uwagi.

Jasne, że taki wysiłek pozostaje sprzeczny z nastawieniem „wszystko i natychmiast” charakteryzującym nasze czasy. Tu trzeba się nauczyć słuchać, być uważnym, i otworzyć się na towarzyszenie kompetentnego mistrza… My chcielibyśmy wszystko wiedzieć w kwadrans dzięki kilku slajdom prezentacji w Power Pointcie czy w kilkanaście sekund dzięki filmikom na YouTubie. Niestety, nie jest to możliwe.

Będziesz musiał czytać, badać, a następnie przystąpić do działania. Wyjść w plener. Wykazać się zmysłem obserwacji i cierpliwością. Nauczyć się – i to jest podstawa – odróżniać rośliny jadalne i/lub lecznicze od wszystkich innych gatunków podobnych do nich, które można z nimi pomylić… a które są trujące.

Jeśli chciałbyś zacząć, polecam sięgnąć po miesięcznik Rośliny i Zdrowie, redagowany przez najlepszych ekspertów w dziedzinie ziołolecznictwa. Wybierając prenumeratę w specjalnej ofercie powitalnej, otrzymasz książki: „Oczyszczanie organizmu. 7-dniowy program detoksykacji”, „Naturalne kosmetyki” (t. 1) oraz wydanie specjalne miesięcznika Rośliny i Zdrowie. Twoja naturalna apteka. Kliknij w link, by otrzymać prezenty.

Nie ma nic bardziej wciągającego i pożytecznego niż odkrywanie tego nieskończonego i cudownego świata roślin. Jak wiesz, to całe moje życie, albo prawie. Jeśli będziesz chciał, pozostaję do Twojej dyspozycji, by kontynuować ten wątek w kolejnych artykułach.

Na zdrowie!
Jean-Marc Dupuis
(na podstawie książki Bernarda Bertranda)

******************************************

NOWOŚĆ. Tajemnice bycia młodym do późnej starości: niesamowity jest obecny postęp w dziedzinie medycyny przeciwstarzeniowej (Anti-Aging)! Teraz możesz korzystać z tych osiągnięć, stosując się do porad dra Thierry’ego Hertoghe’a, założyciela Światowego Stowarzyszenia Medycyny Anti-Aging. Przejdź tutaj.

Twoja naturalna apteka: Odkryj na nowo zapomnianą moc roślin leczniczych. Sporządź skuteczne mieszanki olejków, napary, nalewki, okłady i maści. Tajniki ziołolecznictwa poznasz, przechodząc tutaj.

Leczenie bez skutków ubocznych: Jednym z problemów dzisiejszej medycyny jest fakt, że lekarze o wiele za rzadko proponują pacjentom terapie naturalne. A przecież doskonale wiadomo, że są one bardzo skuteczne, jeśli chodzi o leczenie bólu i wielu chorób! Nie mają groźnych skutków ubocznych, ani nie są tak kosztowne, jak większość leków syntetycznych. Trzeba tylko wiedzieć, co i jak stosować. Tutaj znajdziesz informacje na ten temat.

Zapobieganie chorobom: Już od 13 lat nasi Czytelnicy są świadomi prawdziwego zagrożenia dla zdrowia, które wiąże się ze stosowaniem pigułek antykoncepcyjnych. Od 6 lat wiedzą o niebezpieczeństwie wynikającym z przyjmowania leków obniżających cholesterol (statyn) oraz o szkodliwym oddziaływaniu adjuwantów znajdujących się w szczepionkach. Znają też naturalne alternatywy dla powszechnie stosowanych leków, których skuteczność jest dowiedziona naukowo. Poznaj i Ty miesięcznik o naturalnych metodach ochrony zdrowia, który służy Czytelnikom w Europie już od kilkunastu lat. W 100% wiarygodny, wolny od jakichkolwiek nacisków lub wpływów.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Przeczytaj również:

Uczta dla włosów

Jeśli zastosowałeś moje rady na temat olejów, na pewno używasz do smażenia już tylko oleju kokosowego z pierwszego tłoczenia. Jest to... czytaj więcej

Osiem rad, jak zwycięsko zmagać się z zimowymi wirusami i chłodami

Zimno się utrzymuje, a grypa i przeziębienie zbierają swoje żniwo. Wirusy, takie jak wirus grypy czy przeziębienia, przenoszą się drogą... czytaj więcej

"Gdyby to była prawda, to bym to wiedział..."

  „Gdyby to była prawda, to bym wiedział...” – to przekonanie jest niestety zbyt mocno rozpowszechnione. Bardzo często prawda... czytaj więcej
×
Zanim wyjdziesz... nie zapomnij zapisać się
na swój bezpłatny newsletter Poczta Zdrowia!
  • Będziesz BEZPŁATNIE otrzymywać e-mailem informacje o najskuteczniejszych naturalnych metodach leczenia i zapobiegania chorobom.
  • Na końcu każdego newslettera znajdziesz przypisy podające źródła naukowe podawanych informacji. Będziesz mógł sam je sprawdzić, a także porozmawiać na ich temat ze swoim lekarzem.
  • Te informacje mogą mieć decydujące znaczenie dla Twojego zdrowia!
  • Gwarancja bezpieczeństwa. Twój adres email jest bezpieczny i nigdy nie będzie przekazany osobom trzecim.
  • W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania bezpłatnego newslettera.
Aby otrzymywać bezpłatnie newsletter
Poczta Zdrowia, po prostu wpisz poniżej swój
adres e-mail i kliknij „Zapisz mnie!”.
Tu wpisz swój adres email

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych (więcej)

Wyrażam zgodę na otrzymywanie drogą elektroniczną informacji o rabatach i aktualnej ofercie (więcej)

Jeśli już otrzymujesz newsletter Poczta Zdrowia, kliknij tutaj
x przez Niezależne Wydawnictwo Informacyjne sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie KRS nr 0000445450, która będzie administratorem Twoich danych osobowych. Przysługuje Ci prawo dostępu do treści swoich danych oraz ich poprawiania. Akceptuję Regulamin i Politykę Prywatności
x handlowych za pomocą środków komunikacji elektronicznej na wyżej podany adres elektroniczny (e-mail) od Niezależne Wydawnictwo Informacyjne sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie KRS nr 0000445450.

Aby zapisać się na bezpłatny newsletter wymagana jest akceptacja regulaminu oraz wyrażenie zgody na przetwarzanie danych.