×
Dołącz do ponad 100 000 Czytelników
bezpłatnego newslettera Poczty Zdrowia!

Dwa razy w tygodniu będziesz dostawać do swojej skrzynki mailowej porady dotyczące najskuteczniejszych metod naturalnego leczenia chorób i dolegliwości.

A już dziś pobierz bezpłatny raport "Rośliny lecznicze",
w którym znajdziesz informacje:
- jakie rośliny i zioła pomagają w różnych dolegliwościach,
- czym różni się działanie ziół na Twój organizm
od działania leków.

Wyrażam zgodę na przetwarzanie podanych powyżej danych w celu otrzymywania newsletera (więcej)

Wyrażam zgodę na otrzymywanie informacji (więcej)

Jeśli już otrzymujesz newsletter Poczty Zdrowia, kliknij tutaj.

Pobierz bezpłatnie świąteczny raport: Cynamon - przyprawa o niezwykłych właściwościach zdrowotnych

Dowiesz się:

  • jakie właściwości lecznicze ma cynamon,
  • jaki rodzaj cynamonu wybrać i w jakiej postaci,
  • do jakich potraw stosować tę przyprawę, aby wzbogacić smak i nie stracić jej cennych właściwości.

Wyrażam zgodę na przetwarzanie podanych powyżej danych w celu otrzymywania newslettera (więcej)

Wyrażam zgodę na otrzymywanie informacji (więcej)

x przez Niezależne Wydawnictwo Informacyjne sp. z o.o. z siedzibą w Białymstoku KRS nr 0000445450, która będzie administratorem Twoich danych osobowych. Przysługuje Ci prawo dostępu do treści swoich danych oraz ich poprawiania. Akceptuję Regulamin i Politykę Prywatności
x handlowych za pomocą środków komunikacji elektronicznej na wyżej podany adres elektroniczny (e-mail) od Niezależne Wydawnictwo Informacyjne sp. z o.o. z siedzibą w Białymstoku KRS nr 0000445450.
Opublikowano dnia: 2015-11-20

Nowotwór mózgu. Dramat chorych na rdzeniaka

Rdzeniak to najczęściej występujący nowotwór mózgu u dzieci. To straszna i tak smutna choroba, że trudno o niej mówić… Aż serce pęka…

Kiedy dzieciom udaje się przeżyć, co obecnie na szczęście zdarza się często (około 80% przypadków), borykają się z ciężkimi następstwami: obniżonym ilorazem inteligencji, trudnościami w szkole, a nawet niepełnosprawnością umysłową, spowolnieniem wzrostu, głuchotą, zaburzenia równowagi, podatnością na infekcje, brakiem dojrzałości płciowej oraz podwyższonym ryzykiem zachorowania na nowotwory w związku z radio- i chemioterapią.

Dlatego medycyna desperacko poszukuje lepszych sposobów leczenia, a także – ponieważ wiele dzieci udaje się uratować – sposobów, by mogły one normalnie żyć.

Na razie nie udaje się to wcale albo z bardzo kiepskim rezultatem.

******************************************

Aż w 80% Twój stan zdrowia zależy od...

sposobu Twojego odżywania, tego, jak sypiasz, poziomu Twojego stresu oraz od stanu środowiska, w którym żyjesz

90% nowotworów bezpośrednio wiąże się z trybem życia: nieodpowiednim odżywianiem, paleniem tytoniu, brakiem ruchu i zanieczyszczeniem środowiska!

Nieodpowiednia dieta ma wpływ na powstawanie nowotworów, cukrzycy typu 2, osteoporozy, chorób serca czy nawet zwyrodnieniowego zapalenia stawów (artroza)!

Jak w naturalny sposób skutecznie walczyć z chorobami wynikającymi ze złego stylu życia - przeczytasz w Kronikach Poczty Zdrowia

W trzech tomach zebrano najważniejsze artykuły Jeana-Marca Dupuis, publikowane w newsletterze Poczta Zdrowia. Aby zyskać więcej informacji, kliknij tutaj.

******************************************

Mały chłopiec, Ashya King, i jego wzruszająca historia

Ofiarą rdzeniaka padł pięciolatek, Ashya King.

Latem 2014 r. usłyszał o nim cały świat, kiedy brytyjskie władze medyczne rozpoczęły międzynarodową nagonkę na rodziców chłopca, których oskarżano o „porwanie” syna ze szpitala w Southampton oraz o odmowę poddania dziecka leczeniu. Rodzice chłopca znaleźli się nawet w więzieniu.

W rzeczywistości starali się wywieźć syna na leczenie do Pragi, gdzie zaproponowano im inne, kwestionowane przez brytyjskich lekarzy leczenie: terapię protonową. Na szczęście zostali zwolnieni i decyzją sądu umożliwiono im leczenie syna według swojej woli.

Obecnie mały Ashya King ma się dobrze, ale jeszcze zbyt mało czasu minęło, żeby ocenić skuteczność leczenia zastosowanego w Pradze.

Spory trwają nadal, a angielscy lekarze pozostają przy swoim zdaniu. Uważają oni, że zachowanie rodziców naraziło dziecko na niebezpieczeństwo i znacznie zmniejszyło jego szanse na przeżycie, które, ich zdaniem, nie wynoszą więcej niż 50%, zamiast spodziewanych 80%, gdyby rodzice bez dyskusji poddali dziecko normalnemu leczeniu1.

Oczywiste jest, że wszystkie osoby zaangażowane w tę sprawę chciały dobrze dla małego Ashya. Nikt, ani lekarze, ani tym bardziej rodzice, nie chcieli go skrzywdzić.

A zatem jak doszło do tego sporu? Bo nie wszystko jest jasne w oficjalnym leczeniu rdzeniaka. Podsumujmy tę kwestię.

Pierwszy etap: leczenie chirurgiczne

Pierwszy etap leczenia polega na otwarciu czaszki i wycięciu skalpelem guza, starając się pozbyć się go w całości.

Zazwyczaj występuje w tylnej jamie czaszki, najczęściej w robaku (środkowej części móżdżku).

Nie ma wątpliwości, że to bardzo poważna operacja. Najmniejsze uszkodzenie którejkolwiek strefy mózgu pozostawia trwałe ślady. Ponadto, nowotwór zazwyczaj lokuje się głęboko. Chirurg musi bardzo delikatnie przedostać się pomiędzy obszarami mózgu, żeby do niego dotrzeć. Poza tym, nie jest możliwe usunięcie wszystkich komórek nowotworowych podczas operacji, nawet z użyciem mikroskopu. Rdzeniak jest zazwyczaj rozległym nowotworem, nieposiadającym zwartej struktury, a zatem trudno go w całości usunąć.

Czasem leczenie chirurgiczne poprzedzane jest chemioterapią, czyli podaniem trucizny komórkowej (preparatu cytotoksycznego), by ułatwić operację. U bardzo małych dzieci, poniżej 3 lat, na tym leczenie się kończy, gdyż dodatkowe poddanie ich promieniowaniu jonizującemu w ramach uzupełniającej radioterapii skończyłoby się zbyt ciężkimi następstwami po osiągnięciu przez ich mozg dojrzałości.

Chemioterapię można także podać bezpośrednio po zabiegu chirurgicznym.

Ale ponieważ neurochirurg nigdy nie może mieć stuprocentowej pewności, że usunął wszystkie tkanki nowotworowe ze strefy zabiegu, leczenie uzupełnia się radioterapią gdy tylko to możliwe.

A zatem samo leczenie chirurgiczne, mimo, że niezbędne do rozpoczęcia walki z nowotworem, jest tylko pierwszym etapem. Już następnego dnia, operowany pacjent jest poddawany rezonansowi magnetycznemu w celu sprawdzenia, ile tkanek nowotworowych jeszcze pozostało (zawsze trochę zostaje) i ogólnie dalszej walki z chorobą za pomocą radioterapii.

Drugi etap: radioterapia

Radioterapia to ogólna nazwa leczenia promieniowaniem jonizującym niszczącym komórki nowotworowe.

Promieniowanie zabija komórki nowotworowe, zakłócając ich DNA.

Niszczy ono w pierwszej kolejności komórki znajdujące się w fazie podziału (mitozy komórkowej), gdyż to właśnie w tym momencie DNA jest „odsłonięte”.

Komórki nowotworowe dzielą się szybciej i dlatego są szczególnie podatne na promieniowanie. Radioterapia powinna więc zakończyć się zniszczeniem wszystkich pozostałych komórek nowotworowych.

Ale radioterapia wpływa również na zdrowe tkanki w fazie podziału w strefie poddanej promieniowaniu. Jest to zatem pewien kompromis: trzeba zniszczyć jak najwięcej komórek nowotworowych przy jak najmniejszych stratach komórek zdrowych. Pole napromieniowania musi więc być bardzo precyzyjnie ograniczone, co najczęściej wymaga przeprowadzenia leczenia dziecka w znieczuleniu ogólnym.

Tkanki, które odnawiają się szybko, takie jak skóra, włosy, szpik kostny oraz wnętrze jelit, reagują na chemioterapię, która następuje zaraz po radioterapii albo jest podawana równolegle. Dlatego, po połączonym leczeniu radio- i chemioterapii, pacjenci są poparzeni, tracą włosy, spada im odporność (białe krwinki są wytwarzane w komórkach szpiku kostnego) i cierpią na biegunkę. Są to skutki bezpośrednie.

Natomiast komórki nerwowe nie mają takich zdolności regeneracyjnych. Z tego powodu niepożądane skutki radioterapii pojawiają się także już po zakończeniu leczenia i mogą trwać długo.

Promieniowanie nie zawsze bezpośrednio niszczy komórki. Może trwać to wiele dni, a nawet tygodni, a komórki mogą dalej umierać przez całe miesiące po zakończeniu leczenia. W związku z tym onkolodzy są zdania, że chemioterapia może „zmiękczyć” komórki nowotworowe przed zastosowaniem radioterapii. Mówi się, że chemioterapia powoduje „podatność na promieniowanie” komórek nowotworowych.

Czy nowoczesne techniki radioterapii są lepsze?

Pierwsze radioterapie stosowano w latach 20. ubiegłego wieku. Po prostu nakierowywano na daną część ciała promieniowanie fotonowe, jak w przypadku zdjęć rentgenowskich, tylko w dużo mocniejszej dawce. Nieuchronne było całkowite zniszczenie otaczających tkanek.

Potem nastąpił rozwój techniki, ale zasada pozostała ta sama: zniszczyć komórki w fazie podziału, mając w pamięci, że komórki nowotworowe, które rozmnażają się w sposób ciągły i niekontrolowany, zostaną zniszczone w pierwszej kolejności.

Obecnie radioterapia znajduje różne zastosowania.

  • Klasyczny aparat rentgenowski, wysyłający wiązkę elektronów lub fotonów, to tylko jedno z nich, i najczęstsze.
  • Można również umieścić centralnie w guzie nowotworowym, za pomocą strzykawki, radioaktywną cząstkę wielkości ziarnka ryżu. To ona napromieniowuje wówczas wszystko, co znajduje się wokół, w bardzo starannie wyliczonej odległości. Dzięki temu można uniknąć napromieniowania i niszczenia wszystkich zdrowych tkanek, zaś nowotwór zostaje spalony od środka.
  • Ponadto podaje się do krwi preparat radioaktywny, oparty na cząsteczkach, o których wiadomo, że wiążą komórki nowotworowe, na przykład na przeciwciałach monoklonalnych.
  • Promieniowanie radioaktywne podaje się też w niskich dawkach z różnych kierunków w taki sposób, że wiązki promieniowania przetną się w guzie, i tylko ta jedna strefa zostanie silnie napromieniowana. Obecnie, dzięki informatycznemu wsparciu, metodę tę stosuje się również w trzech wymiarach. Jest to radioterapia stereotaktyczna, w 3D, bardzo precyzyjna.

Technika ta została rozwinięta dzięki zastosowaniu promieniowania protonowego zamiast fotonowego, czyli terapii protonowej. Przy tym leczeniu guz naświetla się radioaktywnymi protonami, które – zamiast niszczyć wszystkie tkanki na swojej drodze – całą swoją energię uwalniają w guzie.

Uderzenie jest dużo większe, ale też bardziej precyzyjnie nakierowane. Metoda ta nadaje się szczególnie do leczenia nowotworów o zwartej strukturze, np. nowotworów oka.

Technika ta nie jest nowa. Została opracowana w latach 50. ubiegłego wieku i wymaga ogromnych urządzeń: pojedynczy aparat waży ponad 250 ton! Zresztą, przeważnie są to urządzenia wcześniej służące do badań nuklearnych, następnie przekształcone w ośrodki leczenia.

Technika ta zyskuje ostatnio na popularności, gdyż dzięki postępowi informatycznemu można robić zdjęcia 3D guzów i programować te urządzenia w taki sposób, żeby kierowały protony dokładnie na strefę nowotworu, oszczędzając sąsiadujące tkanki.

Fakty silnie świadczą o tym, że terapia protonowa jest skuteczniejsza w leczeniu dzieci chorych na rdzeniaka. Niedawne badania wskazują na to, że:

Terapia protonowa wykazała lepsze wyniki, zmniejszając ryzyko wtórnego zachorowania na nowotwór i zawału serca w porównaniu do radioterapii u wszystkich pacjentów leczonych na rdzeniaka (duża próba w Stanach Zjednoczonych), ale skuteczność tej metody zależy w dużej mierze od anatomicznego rozwoju pacjenta.2

Rodzice Ashya Kinga tego właśnie leczenia chcieli dla swojego dziecka. Nie było ono dostępne w Anglii.

Leczenie to jest bardzo drogie. Zdecydowali się więc sprzedać dom w Hiszpanii, żeby pokryć koszty leczenia dziecka w Pradze, w Czechach.

Czy mieli rację?

Nie znam szczegółów dokumentacji medycznej Ashya Kinga. Nie miała do niej dostępu również prasa. Nie wiem więc, dlaczego angielscy lekarze sprzeciwiali się zastosowaniu terapii protonowej w przypadku chłopca.

Mógłby to tłumaczyć fakt, że guz był rozsiany, a nie konkretnie zlokalizowany, zaś  komórki nowotworowe znajdowały się wszędzie w tylnej jamie czaszki, i że mogły się wszędzie przedostać wraz z płynem mózgowo-rdzeniowym wzdłuż rdzenia kręgowego.

W takim przypadku, bez względu na to, czy zostanie zastosowana terapia protonowa, czy też nie, konieczne będzie pełne naświetlanie ośrodkowego układu nerwowego, tj. zarówno mózgu, jak i rdzenia kręgowego: nie wystarczy poprzestać na zastosowaniu leczenia do konkretnego obszaru, jak w przypadku nowotworu oka, gdyż można by wtedy oszczędzić komórki nowotworowe znajdujące się w innych miejscach.

Poza tym, angielscy lekarze mieli także inny poważny dylemat: bez względu na zastosowaną technikę radioterapii, najważniejsze, by leczenie przeprowadzić jak najwcześniej po operacji. Po usunięciu przeważającej części guza nie wolno tracić czasu i czekać ze zniszczeniem pozostałych komórek nowotworowych, aż się od nowa namnożą.

Po siedmiu tygodniach od zabiegu jest już zbyt późno na rozpoczęcie radioterapii. A rodzice Ashya Kinga zabrali syna po około pięciu tygodniach po zabiegu chirurgicznym. Siedmiotygodniowy termin mógł zostać przekroczony, biorąc pod uwagę czas potrzebny na podróż do Pragi i przygotowanie przez szpital zabiegów terapii protonowej, co trwa zazwyczaj dwa tygodnie.

Rodzice chłopca i lekarze nie mogli się porozumieć także co do jeszcze jednej kwestii: czy oprócz leczenia chirurgicznego i radioterapii należało włączyć dodatkowo chemioterapię, ze świadomością, że to jeszcze zaostrzy skutki uboczne leczenia?

Rodzice otrzymali negatywną opinię od specjalisty onkologa o europejskiej renomie3. Zespół lekarzy z Southampton był za przeprowadzeniem chemioterapii.

Komu wierzyć w takiej sytuacji?

Trudna kwestia chemioterapii w leczeniu guza mózgu

Chemioterapia polega na wprowadzaniu do krwi trucizny zabijającej komórki, w nadziei  na zniszczenie jak największej liczby komórek nowotworowych i oszczędzenie jak największej liczby komórek zdrowych.

W leczeniu guza mózgu jest to o tyle problematyczne, że krew nie dociera tam łatwo. Mózg jest wręcz chroniony przez barierę, która uniemożliwia przedostanie się toksyn. Bariera ta, zwana barierą krew – mózg, uniemożliwia przedostawanie się preparatów wykorzystywanych w chemioterapii do mózgu.

Może się jednak zdarzyć, że guz mózgu osłabi barierę krew – mózg. To w latach 70. ubiegłego wieku natchnęło lekarzy do stosowania mimo wszystko chemioterapii u pacjentów cierpiących na rdzeniaka.

I od blisko 50 lat stosuje się chemioterapię.

Natomiast niewiele jest dowodów jej skuteczności.

Kontrolowane badania kliniczne oparte na losowym przydzielaniu do grup kontrolnych, jedyne badania pozwalające stwierdzić z wysokim stopniem pewności skuteczność badanej metody leczenia, nie potwierdziły na chwilę obecną skuteczności chemioterapii w leczeniu rdzeniaka.

Przegląd badań przeprowadzony przez organizację Cochrane i opublikowany 1 stycznia 2015 r. jeszcze raz to potwierdził4.

Istnieją natomiast badania niekontrolowane oraz nieoparte na randomizacji, prowadzone przez doktora Packera na początku lat 90. XX w., które stwierdziły skuteczność chemioterapii i dlatego wielu lekarzy w Stanach Zjednoczonych stosuje tę metodę.

We Francji, jak i w Polsce, standardowa procedura leczenia polega tylko na leczeniu chirurgicznym powiązanym z radioterapią.

Ale każdy zaczyna się wahać, kiedy zostanie postawiony pod ścianą.

Odpowiedzialność lekarzy kontra odpowiedzialność rodziców

Przypadek Ashya Kinga to tylko wierzchołek góry lodowej, którą jest odwieczny konflikt pomiędzy prawami rodziców a odpowiedzialnością lekarzy w leczeniu nieletnich pacjentów.

Problem ten jest szczególnie palący w onkologii, gdzie praktycznie wszystkie dzieci leczone w Europie podlegają eksperymentalnym protokołom. Celem tych eksperymentów nie jest jednak zapewnienie im jak najlepszego leczenia, ale umożliwienie rozwoju badań na rzecz lepszego leczenia przyszłych pacjentów, a to już duża różnica.

Temat jest poważny.

Dr Nicole Délépine, pediatra onkolog w szpitalu w Garches, weszła w konflikt z władzami medycznymi, odmawiając udziału swoich małych pacjentów w testach klinicznych. Części z nich miała zostać podana substancja obojętna (placebo) w celu stwierdzenia, czy chemioterapia była konieczna, zwłaszcza w przypadkach rdzeniaka5.

Opierając się na słynnym badaniu filadelfijskiego lekarza, dr. Packera, który w 1994 r. stwierdził, że poszerzenie standardowego protokołu leczenia (zabieg chirurgiczny + radioterapia) o chemioterapię zapewniało przeżycie 85% pacjentów, była przeciwna pozbawianiu swoich dzieci tak skutecznej formy leczenia.

Ze swojej strony, władze medyczne i część jej kolegów lekarzy argumentowali, że filadelfijskie badanie nie było „podwójną ślepą próbą, w której podawano by placebo”. Ponadto dotyczyło tylko najcięższych w leczeniu przypadków rdzeniaka. Uważali zatem, że konieczne było należyte przeprowadzenie badań, nawet za cenę poświęcenia dzieci, którym podawano by placebo, aby w sposób ścisły stwierdzić, czy leczenie było naprawdę ważne. W rzeczywistości chemioterapia wywołuje bardzo poważne skutki uboczne, więc stosowanie jej u wszystkich dzieci bez uzasadnionych wskazań lekarskich byłoby poważnym błędem lekarskim.

Rozumiem ogromne znaczenie tej dyskusji. I to, jak trudno zająć w niej stanowisko.

Dlaczego poddawać dziecko chemii, jeśli być może niczemu to nie służy? Z drugiej strony – czy rezygnować z leczenia, które być może byłoby skuteczne?

Dopóki kwestia ta nie zostanie wyjaśniona w kontrolowanych badaniach klinicznych opartych na randomizacji, dzieci, rodzice i lekarze dalej będą się wahać przy podejmowaniu decyzji, grając o zdrowie i być może także życie chorych w „orzeł czy reszka”.

Póki co, nikt nie ma odpowiedzi.

Jest to jednak bardzo poważna kwestia, która dotyczy wszystkich chorób, nad którymi prowadzone są badania.

Daleko nam do przerysowywania konfliktu pomiędzy lekarzami odpowiedzialnymi za leczenie dzieci i zmuszonymi do stawiania czoła tym z rodziców, którzy z różnych powodów odmawiają poddania dziecka leczeniu według zatwierdzonych naukowo metod.

Jeśli sprawa byłaby tak prosta, proste byłoby też jej rozstrzygnięcie. Wystarczyłoby zastosować ogólne prawo, według którego sam status rodzica nie usprawiedliwia narażania swojego dziecka na niebezpieczeństwo, tak jak dotychczas nie zwalnia np. z obowiązku zapinania dziecka w pasach bezpieczeństwa w samochodzie; z zakazu przekraczania prędkości czy nakazu zabraniania mu używania narkotyków itd. W taki sam sposób, jeśli leczenie jest wyraźnie konieczne dla ratowania życia dziecka, nie ma żadnych powodów, żeby rodzice mogli się temu sprzeciwić.

Problem jest taki, że w medycynie tylko w wyjątkowych przypadkach sytuacja jest jasna i klarowna.

W tej konkretnej kwestii leczenia rdzeniaka badania naukowe drepczą w miejscu. Największy postęp metod leczenia tej choroby nastąpił już ponad dwadzieścia lat temu (w 1994 r.).

Moim zdaniem, prawdziwe nadzieje na leczenie należy wiązać z odkryciem przyczyn tej strasznej choroby, odkryciem sposobów, jak jej skutecznie zapobiegać. Ale, niestety, nie widać specjalnego zainteresowania tym tematem…

Pojawiło się jednak w tym tunelu światełko nadziei…

Zwykłe witaminy przeciwko rdzeniakowi

Rdzeniaka nie da się wyleczyć bez zabiegu chirurgicznego, naświetlań czy chemioterapii. Natomiast wydaje się, że można mu zapobiegać dzięki zwykłemu stosowaniu witamin.

Okazało się, że brak witamin w okresie prenatalnym mógłby być odpowiedzialny za guzy mózgu będące źródłem rdzeniaka u dzieci.

Amerykańskie badanie z 2006 r. potwierdziło, że stosowanie przez kobiety w okresie przed zajściem w ciążę i w pierwszych miesiącach ciąży preparatów multiwitaminowych zmniejsza ryzyko guza mózgu u dzieci.

Odkrycia tego dokonała dr Greta R. Bunin ze szpitala pediatrycznego w Filadelfii i jej koledzy lekarze ze szpitala Judas w Memphis, zajmującego się dziećmi ulicy. Matki dzieci, u których stwierdzono guza mózgu, zazwyczaj odżywiają się w sposób niezapewniający wystarczającego poziomu kwasu foliowego i żelaza. Badanie zostało opisane we wrześniu 2006 r. w czasopiśmie Cancer Epidemiology, Biomarkers & Prevention.

Jeśli chodzi o rdzeniaka, nie stwierdzono natomiast ochronnego działania preparatów multiwitaminowych w przypadku stosowania witamin w późniejszym okresie ciąży, zamiast w okresie około poczęcia.

Wyniki naszych badań sugerują, że moment następujący po poczęciu jest krytyczny dla rozwoju tego rodzaju guzów – skomentowała dr Bunin, dodając: natomiast, większość kobiet w tym momencie nie wie jeszcze, że jest w ciąży. Dlatego zalecam wszystkim kobietom w wieku rozrodczym stosowanie preparatów multiwitaminowych, aby zapobiec wadom cewy nerwowej.

Wiadomo, że kwas foliowy (witamina B9) ogranicza ryzyko takich schorzeń mózgu i rdzenia kręgowego jak rozszczep kręgosłupa i przepuklina mózgowa, która polega na rozwoju mózgu poza czaszką. Możliwe więc, że witaminy wpływają również na zmniejszenie ryzyka nowotworu mózgu.

Uwaga, nie jest jednak pewne, że wyniki tych badań są miarodajne, gdyż sami ich autorzy przyznają, że na wyniki te mogła mieć wpływ retrospektywna koncepcja badania.

Inni badacze zwracają uwagę na ludzkiego wirusa cytomegalii (HCMV), który mógłby powodować osłabienie układu odpornościowego u matki w ciąży i u dziecka w pierwszych miesiącach jego życia6.

Zarażenie wirusem HCMV w ciąży nie ma wpływu na matkę, od której jednak wirus może się przez łożysko przedostać do płodu, jeśli ta nie zyskała wcześniej odporności. Zarażenie płodu wywołuje w takiej sytuacji rozrost komórek rdzeniaka.

Rozwiązaniem przeciwko rdzeniakowi byłoby leczenie HCMV lekami przeciwwirusowymi.

Są to obiecujące perspektywy w walce z tą straszną chorobą.

Zdrowia życzę,
Jean-Marc Dupuis

PS Jeśli myślisz, że te informacje mogą zainteresować kogoś znajomego, śmiało mu je prześlij. A jeśli jeszcze nie jesteś prenumeratorem Poczty Zdrowia, a również chciałbyś otrzymywać ten newsletter bezpłatnie, możesz podać swój adres e-mail tutaj.

******************************************

Twoja naturalna apteka: Odkryj na nowo zapomnianą moc roślin leczniczych. Sporządź skuteczne mieszanki olejków, napary, nalewki, okłady i maści. Tajniki ziołolecznictwa poznasz, przechodząc tutaj.

Leczenie bez skutków ubocznych: Jednym z problemów dzisiejszej medycyny jest fakt, że lekarze o wiele za rzadko proponują pacjentom terapie naturalne. A przecież doskonale wiadomo, że są one bardzo skuteczne, jeśli chodzi o leczenie bólu i wielu chorób! Nie mają groźnych skutków ubocznych, ani nie są tak kosztowne, jak większość leków syntetycznych. Trzeba tylko wiedzieć, co i jak stosować. Tutaj znajdziesz informacje na ten temat.

Zapobieganie chorobom: Już od 13 lat nasi Czytelnicy są świadomi prawdziwego zagrożenia dla zdrowia, które wiąże się ze stosowaniem pigułek antykoncepcyjnych. Od 6 lat wiedzą o niebezpieczeństwie wynikającym z przyjmowania leków obniżających cholesterol (statyn) oraz o szkodliwym oddziaływaniu adjuwantów znajdujących się w szczepionkach. Znają też naturalne alternatywy dla powszechnie stosowanych leków, których skuteczność jest dowiedziona naukowo. Poznaj i Ty miesięcznik o naturalnych metodach ochrony zdrowia, który służy Czytelnikom w Europie już od kilkunastu lat. W 100% wiarygodny, wolny od jakichkolwiek nacisków lub wpływów.

******************************************

Zapraszam do śledzenia Poczty Zdrowia na Twitterze: http://twitter.com/PocztaZdrowia i na Facebooku: www.facebook.com/PocztaZdrowia

******************************************

Źródła:

1) Ashya King: la fuite des parents a réduit ses chances de survie; http://www.pourquoidocteur.fr/Articles/Question-d-actu/11525-Ashya-King-la-fuite-des-parents-a-reduit-ses-chances-de-survie

2) A comparative study on the risks of radiogenic second cancers and cardiac mortality in a set of pediatric medulloblastoma patients treated with photon or proton craniospinal irradiation; http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/25128084

3) Ashya King’s parents hit back at report which claims they ‘reduced his survival chances by 30 per cent’; http://www.telegraph.co.uk/news/nhs/11749505/Ashya-Kings-parents-reduced-his-survival-chances-by-30-per-cent-report-reveals.html

4) Chemotherapy for children with medulloblastoma; http://onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1002/14651858.CD006678.pub2/abstract

5) Nicole Delepine; http://www.nicoledelepine.fr/nicoledelepine-progres-cancerologie-pediatrique-trente-dernieres-annees-90.html#.VefiDyXtlBd

6) Detection of human cytomegalovirus in medulloblastomas reveals a potential therapeutic target; http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/21946257

Komentarze

Jacek Ilukowicz 2015-11-20 12:46
Pojawia się pytanie, czy ta przypadłość nie jest skutkiem szczepień? Jeśli podaje się szczepionkę dziecku ważącemu np. 5 kg, to dawka dopuszczalne wyniesie 50 mcg aluminium, a jednej szczepionce jest jej trzy do czterech razy więcej. Dołóżmy do tego rtęć i niewykształconą barierę krew mózg (którą nota bene aluminium i tak pokonuje). Można w ciemno założyć, że coś musi być na rzeczy, skoro takie przypadki przed 50 laty zdarzały się bardzo rzadko. Zdrowia Dzieciom życzę Jacek Ilukowicz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Przeczytaj również:

Czy wiesz, jakie są sygnały ostrzegawcze raka pęcherza moczowego?

Nowotwór to nieprawidłowy rozrost komórek w organizmie. Rak pęcherza moczowego zaczyna się zazwyczaj rozwijać po jego... czytaj więcej

List do osób towarzyszących chorym na Alzheimera

 Jean-Marc, mówię Ci, nie jest się na to gotowym, nie ma, jak się na to przygotować! To słowa mojego dobrego przyjaciela, u... czytaj więcej

Brodawki (kurzajki) – niezliczone sposoby naturalnego leczenia

Drugą pracą mitycznego Herkulesa było zabicie hydry lernejskiej – potwora, któremu w miejsce jednej uciętej głowy wyrastały dwie... czytaj więcej
×
Zanim wyjdziesz... nie zapomnij zapisać się
na swój bezpłatny newsletter Poczta Zdrowia!
  • Będziesz BEZPŁATNIE otrzymywać e-mailem informacje o najskuteczniejszych naturalnych metodach leczenia i zapobiegania chorobom.
  • Na końcu każdego newslettera znajdziesz przypisy podające źródła naukowe podawanych informacji. Będziesz mógł sam je sprawdzić, a także porozmawiać na ich temat ze swoim lekarzem.
  • Te informacje mogą mieć decydujące znaczenie dla Twojego zdrowia!
  • Gwarancja bezpieczeństwa. Twój adres email jest bezpieczny i nigdy nie będzie przekazany osobom trzecim.
  • W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania bezpłatnego newslettera.
Aby otrzymywać bezpłatnie newsletter
Poczta Zdrowia, po prostu wpisz poniżej swój
adres e-mail i kliknij „Zapisz mnie!”.
Tu wpisz swój adres email

Akceptuję regulamin, politykę prywatności i politykę plików cookies (więcej)

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych oraz na otrzymywanie powiadomień e-mail (więcej)

Wyrażam zgodę na otrzymywanie informacji handlowych za pomocą środków komunikacji elektronicznej (więcej)

Jeśli już otrzymujesz newsletter Poczta Zdrowia, kliknij tutaj
x przez Niezależne Wydawnictwo Informacyjne sp. z o.o. z siedzibą w Białymstoku KRS nr 0000445450, która będzie administratorem Twoich danych osobowych. Przysługuje Ci prawo dostępu do treści swoich danych oraz ich poprawiania. Akceptuję Regulamin i Politykę Prywatności
x handlowych za pomocą środków komunikacji elektronicznej na wyżej podany adres elektroniczny (e-mail) od Niezależne Wydawnictwo Informacyjne sp. z o.o. z siedzibą w Białymstoku KRS nr 0000445450.

Aby zapisać się na bezpłatny newsletter wymagana jest akceptacja regulaminu oraz wyrażenie zgody na przetwarzanie danych.