×
Dołącz do ponad 100 000 Czytelników
bezpłatnego newslettera Poczty Zdrowia!

Dwa razy w tygodniu będziesz dostawać do swojej skrzynki mailowej porady dotyczące najskuteczniejszych metod naturalnego leczenia chorób i dolegliwości.

A już dziś pobierz bezpłatny raport "Rośliny lecznicze",
w którym znajdziesz informacje:
- jakie rośliny i zioła pomagają w różnych dolegliwościach,
- czym różni się działanie ziół na Twój organizm
od działania leków.

Wyrażam zgodę na przetwarzanie podanych powyżej danych w celu otrzymywania newsletera (więcej)

Wyrażam zgodę na otrzymywanie informacji (więcej)

Jeśli już otrzymujesz newsletter Poczty Zdrowia, kliknij tutaj.

Pobierz bezpłatnie świąteczny raport: Cynamon - przyprawa o niezwykłych właściwościach zdrowotnych

Dowiesz się:

  • jakie właściwości lecznicze ma cynamon,
  • jaki rodzaj cynamonu wybrać i w jakiej postaci,
  • do jakich potraw stosować tę przyprawę, aby wzbogacić smak i nie stracić jej cennych właściwości.

Wyrażam zgodę na przetwarzanie podanych powyżej danych w celu otrzymywania newsletera (więcej)

Wyrażam zgodę na otrzymywanie informacji (więcej)

x przez Niezależne Wydawnictwo Informacyjne sp. z o.o. z siedzibą w Białymstoku KRS nr 0000445450, która będzie administratorem Twoich danych osobowych. Przysługuje Ci prawo dostępu do treści swoich danych oraz ich poprawiania. Akceptuję Regulamin i Politykę Prywatności
x handlowych o za pomocą środków komunikacji elektronicznej na wyżej podany adres elektroniczny (e-mail) od Niezależne Wydawnictwo Informacyjne sp. z o.o. z siedzibą w Białymstoku KRS nr 0000445450.
Opublikowano dnia: 2015-01-06

Rośliny w służbie cywilizacji

Otrzymałem niezwykle pokrzepiający artykuł od mojego przyjaciela, dr. Francka Gigon. Dr Gigon jest specjalistą z zakresu roślin leczniczych i współautorem miesięcznika Plantes & Bien-Être, który Poczta Zdrowia wydała w języku polskim pod tytułem Rośliny i Zdrowie. Twoja naturalna apteka.

Życzę Ci miłej lektury!
Jean-Marc Dupuis

Rośliny w służbie cywilizacji

Nasza epoka daje wiele powodów do niepokoju, ale przynosi też trochę optymizmu za sprawą... roślin.

W czasach, gdy jesteśmy świadkami afer zdrowotnych i rolno-spożywczych, nieuchronnego końca antybiotyków, zadyszki przemysłu farmaceutycznego i bezdennej dziury budżetowej systemu ubezpieczeń zdrowotnych, to właśnie rośliny przynoszą nadzieję naszemu zdrowiu.

Jednakże, co takiego w 2014 roku pozwala, aby pokładać nadzieję w zwykłych roślinach? Czy czas leków najnowszych generacji już minął?

Rośliny lecznicze – przyjacielem ludzkości

Od najdawniejszych czasów ludzie leczyli się przy pomocy roślin.

Ślady rumianku znaleziono na zębach Neandertalczyków, mimo iż wiadomo, że byli mięsożerni. Rumianek to gorzka roślina bez wartości odżywczych. Bardzo prawdopodobne jest, że Neandertalczyk spożywał ją ze względów zdrowotnych. Można by nawet przyjąć, że ludy zbieracko-łowieckie to pierwsi fitoterapeuci. O ile oczywiście odkryte ślady rumianku nie pochodzą z wnętrza spożytego zwierzęcia, co, jak twierdzą niektórzy eksperci, również jest możliwe.

Natomiast z całą pewnością wiemy, że istniały bogate farmakopee roślin w odległych cywilizacjach. Począwszy od Sumerów, Azteków, obecne były w antycznym Egipcie, w epoce grecko-rzymskiej, Ajurwedzie czy tradycyjnej medycynie chińskiej, a także znacznie bliżej nas, w recepturach Hildegardy z Bingen. Dla pokolenia naszych rodziców i dziadków, stosowanie roślin było „z natury” ważne i bezsporne.

Od początków istnienia ludzkości rośliny odgrywały niezastąpioną rolę w leczeniu. Jeszcze do połowy XX wieku powszechnie je ceniono i szanowano. Tworzyły część arsenału leczniczego każdego dobrego lekarza.

Zmiany przyniosły obie wojny światowe. Wraz z niesłychanym postępem w zakresie chemii syntetycznej we wszystkich krajach zachodnich rozwinęła się nieznana dotąd gałąź przemysłu: przemysł farmaceutyczny.

Prawie wszystkie zakłady przemysłowe produkujące broń chemiczną i bakteriologiczną (gaz musztardowy, cyklon B, neurotoksyny) zostały po wojnie przekształcone w przedsiębiorstwa zdrowia publicznego. To one stały się potem największymi firmami farmaceutycznymi we Francji i w Niemczech!

Ponieważ to właśnie na bazie inżynierii zbrojeniowej powstały przemysłowe modele badawcze, które stosuje się do dziś. Ze skutkami jak najlepszymi oraz… jak najgorszymi!

Tak to jednak jest. Wojna jest matką wszystkich rzeczy – mawiał Heraklit, filozof grecki. Wojna często sprzyjała postępowi naukowemu i technologicznemu, wysuwając go na pierwszy plan. Przykładem tego jest pojawienie się związków syntetycznych wraz z niezaprzeczalnym postępem w zakresie higieny, zdrowia i żywienia.

Leki to cudowne i ukochane dzieci tej epoki bezprecedensowego postępu technologicznego, które… wyparły „zieloną medycynę” naszych dziadków!

Dlaczego rośliny lecznicze prawie zniknęły?

No właśnie, dlaczego? Przecież mogły współistnieć z lekami stworzonymi dzięki syntezie organicznej.

Czy rośliny do tego stopnia były nieskuteczne, że zasłużyły, aby od razu popaść w taką niełaskę?

Tutaj uwaga – taka sytuacja miała miejsce wyłącznie w zachodnich krajach rozwiniętych. Ani ludność indoazjatycka, ani kraje rozwijające się nie oddzieliły się od swej wielotysięcznej tradycji roślin leczniczych.

Powszechnie panuje przekonanie, że w minionym stuleciu zaprzestano stosowania roślin leczniczych na rzecz leków syntetycznych z uwagi na wyższą skuteczność tych ostatnich. O ile takie wyjaśnienie nie podlega dyskusji w przypadku medycyny ratunkowej czy kardiologii, o tyle całkowite skoncentrowanie medycyny na leki wynika z czego innego.

Ma to związek z różnicą między rośliną leczniczą a lekiem.

Roślina lecznicza zawiera zestaw naturalnych substancji czynnych. Z kolei lek zawiera jedną substancję czynną uzyskaną w wyniku procesów syntezy chemicznej.

******************************************

Twoja naturalna apteka: Odkryj na nowo zapomnianą moc roślin leczniczych. Sporządź skuteczne mieszanki olejków, napary, nalewki, okłady i maści. Tajniki ziołolecznictwa poznasz, przechodząc tutaj.

******************************************

Pierwszy skutek: naturalna substancja czynna z definicji nie może zostać opatentowana. Tak przynajmniej było i jest do tej pory, na szczęście. Dlatego wytwórca przemysłowy nie będzie tracił ani czasu, ani pieniędzy na produkt, który byłby skuteczny, ale bez prawa do wyłączności jego wykorzystania przez określony czas.

Łatwo to zrozumieć. Kto byłby bowiem na tyle szalony, aby wydać astronomiczne sumy na zatwierdzenie produktu, który… natychmiast i bez przeszkód mogłaby zacząć wykorzystywać konkurencja?

To wyjaśnia, dlaczego każdy producent farmaceutyczny musi wytworzyć „własną” oryginalną cząsteczkę chemiczną, którą może opatentować, aby korzystać z rentownej wyłączności, zanim trafi na wolny rynek i będzie dostępny dla konkurencji. Nawet, ryzykując modyfikacją (często) cząsteczki pochodzenia roślinnego, aby ją mieć na własność i aby zwróciły się koszty inwestycji. (Tak jest w przypadku około 70% pozycji w Vidal – encyklopedii leków, z której korzystają francuscy lekarze).

Drugi skutek: aby przejść przez skomplikowane procedury uzyskania pozwolenia na wprowadzenie do obrotu danego środka i zaklasyfikowanie go jako leku, należy uzyskać pozytywną opinię od odpowiednich instytucji potwierdzającą skuteczność i bezpieczeństwo stosowania go w leczeniu. Żeby to osiągnąć, nowo wyprodukowany środek leczniczy (niezależnie od tego, czy jest rośliną, czy substancją syntetyczną) musi zostać poddany sukcesywnym żmudnym badaniom, mającym na celu określenie bezpieczeństwa stosowania leku u ludzi (testy toksykologiczne, próby kliniczne itd.).

Aby jedna zsyntetyzowana cząsteczka chemiczna trafiła do obrotu, koszt badań naukowych i uzyskania pozwolenia wynosi kilkaset milionów euro (mówi się o kwotach od 200 do 800 milionów euro!) w przypadku leku zawierającego jedną substancję czynną.

Pomyśl przez chwilę, ile by to kosztowało w przypadku rośliny leczniczej, zawierającej kilka substancji czynnych. Koszt, który podałem powyżej, pomnóż przez tyle, ile jest substancji czynnych w roślinie, a następnie dodaj koszt niezbędnych badań nad interakcjami między różnymi składnikami. Jest więc prawie niemożliwe, aby rośliny lecznicze otrzymały miano leków.

Dlaczego więc w XX wieku rośliny lecznicze prawie „zniknęły”? Bo były zbyt skomplikowane i kosztowne do przeprowadzenia badań. I nie dawały wyłączności na sprzedaż.

Rośliny lecznicze ucierpiały więc z powodu swej złożoności biochemicznej i braku możliwości opatentowania, a nie z powodu braku skuteczności w porównaniu z lekami, jak to się często sądzi! A ponieważ są zbyt kompleksowe, zbyt zaawansowane dla współczesnej masowej medycyny, zostały w dużej mierze porzucone.

Ani model ekonomiczny, ani model badań nad syntetyczną substancją chemiczną nie są dostosowane do wykorzystania w przypadku roślin leczniczych.

Uwaga: kilku laboratoriom udało się uzyskać „złagodzone” pozwolenie na wprowadzenie do obrotu rośliny dzięki uwypukleniu działania w niej tylko jednej substancji czynnej (przykładem jest dziurawiec), kosztem znacznych inwestycji.

Koniec epoki tylko i wyłącznie leków!... Niech żyją rośliny!

Współczesna medycyna bazuje na wizji medycyny Ludwika Pasteura. Można ją w skrócie określić tak:

choroba ma jedną przyczynę, ta przyczyna ma jeden mechanizm biologiczny, który można naprawić za pomocą jednej substancji czynnej.

Taka koncepcja daje ogromny przywilej koncentrowania się na unikalnej substancji czynnej wykazującej działanie na różne organizmy biologiczne. W szczególności, to mechanistyczna metoda uproszczenia umożliwiła rozwój przyszłych badań klinicznych, a także stworzenie i upowszechnianie standaryzowanego leczenia, z zamiarem, aby korzystała z niego duża część ludności.

Niezależnie od specjalizacji, obecnie taki właśnie model leczenia farmakologicznego stanowi bazę i podstawę każdego wnioskowania medycznego i leczenia w krajach zachodnich.

Jednakże nasze obecne rozczarowanie jest równie ogromne jak oczekiwania wobec takiej wizji leczenia. Owszem, lekarstwa działają! Ale nie zawsze. A czasami olbrzymim kosztem… w każdym tego słowa znaczeniu.

Poza tym, taki sposób myślenia promuje i sprzyja wyłącznie badaniom naukowym ślepo ukierunkowanym na jednocząsteczkową odpowiedź na każdą chorobę (jedna choroba, jeden mechanizm, jedna cząsteczka).

O ile więc lek syntetyczny broni się w przypadku ciężkich chorób i tam jego zastosowanie pozostaje niezbędne, o tyle przy dolegliwościach łagodnych (np. skurczach) ma on swoje ograniczenia i słabe strony. W tych przypadkach skutków ubocznych jest często więcej niż korzyści. Dlatego przestańmy chować głowę w piasek!

Ciemna strona leków odsłania się ostatnimi czasy wraz z coraz większą liczbą odnotowanych przypadków ich toksyczności (jatrogeniczność) i kosztownymi badaniami na potrzeby rynku. Takie badania skoncentrowane są na potrzebach, które nie są priorytetowe albo które w ogóle nie mają korzyści terapeutycznych… Za to przynoszą korzyści finansowe (a środki na nie pochodzą z ubezpieczeń zdrowotnych).

Taki sposób leczenia zbyt często redukuje pacjenta do numeru jednostki chorobowej. To powiększa stopień dehumanizacji w środowisku medycznym, o czym stale się słyszy.

Przemysł farmaceutyczny opiera się na systemie, który jest już na wykończeniu, który koniecznie trzeba zreformować i wznieść się ponad niego. Żyjemy u schyłku epoki, w którym rządziło powiedzenie „Tylko leki!”.

Rośliny lecznicze: od zapomnienia do... nobilitacji!

Warto też zauważyć, że w ciągu ostatnich dwudziestu lat rośliny lecznicze znów nabrały znaczenia i pokazały się nam w nowej odsłonie. Narodziła się przy tym współczesna fitoterapia – mieszcząca się wśród nowych rozwiązań zdrowotnych.

Oparto się na nowej naukowej ekspertyzie badań nad substancjami czynnymi roślin, czyli na nauce zwanej farmakognozją. Ta zaktualizowana nauka umożliwiła wreszcie potwierdzenie informacji na temat tradycyjnych roślin leczniczych, na odkrycie nowych oraz na odsunięcie niektórych roślin, z uwagi na ich zbyt wysoką toksyczność.

Poprzez wykazanie rodzin związków biochemicznych, wcześniej niepublikowanych, poprzez pogrupowanie różnych właściwości składników roślinnych, rośliny zyskały nawet nowe walory lecznicze lub profilaktyczne. A ze względu na to, że fitoterapia zaczyna się na talerzu, znajdziemy oczywiście takie same rodziny biochemiczne w pożywieniu służącym zdrowiu (nutriterapia).

Co więcej, w porównaniu z lekami zarezerwowanymi dla medycyny w bogatych krajach, w większości przypadków te zasoby roślinne są pochodzenia lokalnego, często proste w produkcji oraz tanie, co pozwala na powszechną dostępność.

Jednak najlepsze dopiero przed nami... Rośliny lecznicze w przeważającej większości charakteryzuje efekt plejotropowy, czyli „jednocześnie występujące różnorodne i korzystne efekty oddziaływania na organizmy”.

Rośliny dostarczają wielu różnorodnych korzyści

Weźmy przykładowo kurkumę, roślinę spokrewnioną z imbirem. Początkowo była u nas znana tylko jako zwykła przyprawa o intensywnym żółtym kolorze, stanowiąca bazę słynnych aromatycznych potraw takich jak curry czy sos Chutney.

Mimo, iż stosowano ją od wielu tysięcy lat w całej południowo-wschodniej Azji, w Indonezji i w Afryce, jej walory zdrowotne jeszcze do niedawna były prawie nieznane w krajach zachodnich.

W ciągu ostatnich 10 lat opublikowano tysiące badań na temat kurkumy. Jej polifenolowy barwnik – kurkumina – wyłonił się na pierwszy plan wraz ze swoimi  właściwościami przeciwzapalnymi i antyoksydacyjnymi.

Kurkuma odgrywa znaczącą rolę w zapobieganiu i leczeniu tzw. chorób cywilizacyjnych, takich jak rak, cukrzyca, choroby autoimmunologiczne, choroby układu krążenia i neurodegeneracyjne.

Tak, jedna roślina działa jednocześnie na tych wszystkich poziomach! O żadnym leku nie można i nigdy nie będzie można tego powiedzieć. Ale to jeszcze nie wszystko.

Kurkuma wspomaga aktywnie wszystkie komórki organizmu, ze szczególnym uwzględnieniem komórek wątroby. Chroni Cię więc przed atakami różnych zanieczyszczeń przemysłu petrochemicznego oraz uszkodzeniami wywołanymi nadmierną ekspozycją na promieniowanie ultrafioletowe. To wszystko oraz wiele więcej, a przy tym tylko niewielka liczba łagodnych skutków ubocznych oraz tradycja sięgająca… 6 tysięcy lat!

Praca syntetyczna zbierająca 4000 badań nad kurkumą wykazuje co najmniej 580 korzyści zdrowotnych, dzięki zawartym w kurkumie polifenolom!

Jest wręcz nieprawdopodobne, aby uchwycić cały potencjał leczniczy, który może nam zaproponować to małe kłącze w kolorze ochry. W świetle wszystkich publikacji potwierdzających pozytywne właściwości prozdrowotne kurkumy można nawet stwierdzić, że niekorzystanie z nich jest albo zaprzeczaniem rzeczywistości, albo nieudzieleniem pomocy osobom znajdującym się w niebezpieczeństwie.

Niektórzy autorzy oszacowali, że gdyby zastosowano kurkumę zamiast leków o podobnym działaniu, to przemysł farmaceutyczny utraciłby zyski rzędu… tysiąca miliardów dolarów. Nieźle, jak na roślinę swobodnie rosnącą na ziemi.

Przypadek kurkumy mógłby się wydawać odosobniony, jednak takich przykładów jest więcej. Cynamon, rozmaryn, imbir już teraz idą śladem fantastycznego niegdyś żółtego korzenia. Powstaje coraz więcej publikacji na ich temat.

Dlaczego zażywać składniki syntetyczne, bardzo drogie w produkcji, które wiele razy przynoszą skutki niepożądane, skoro często istnieje terapia roślinami – sprawdzona, prosta i pozbawiona ryzyka?

Inaczej mówiąc, rośliny lecznicze niezaprzeczalnie są istotną alternatywą dla leków w sytuacjach powtarzających się i łagodnych, a także w celach profilaktycznych i wspomagająco w wielu chorobach przewlekłych.

Można już zaobserwować, że właściwe zastosowanie roślin leczniczych odzyskuje zainteresowanie społeczeństwa oraz mocne uzasadnienie naukowe w przypadku wielu wskazań medycznych. Za umiarkowaną cenę.

Hipokrates mawiał, że Przyroda jest lekarzem dla wszelkich chorób. Nadal jest  jeszcze czas, aby wziąć do siebie tę mądrą maksymę!

Franck Gigon

PS Lecznicze właściowości roślin i ich praktyczne zastosowanie poznasz krok po kroku  w czasopiśmie Rośliny i Zdrowie

******************************************

Aż w 80% Twój stan zdrowia zależy od...

sposobu Twojego odżywania, tego, jak sypiasz, poziomu Twojego stresu oraz od stanu środowiska, w którym żyjesz

90% nowotworów bezpośrednio wiąże się z trybem życia: nieodpowiednim odżywianiem, paleniem tytoniu, brakiem ruchu i zanieczyszczeniem środowiska!

Nieodpowiednia dieta ma wpływ na powstawanie nowotworów, cukrzycy typu 2, osteoporozy, chorób serca czy nawet zwyrodnieniowego zapalenia stawów (artroza)!

Jak w naturalny sposób skutecznie walczyć z chorobami wynikającymi ze złego stylu życia - przeczytasz w Kronikach Poczty Zdrowia

W trzech tomach zebrano najważniejsze artykuły Jeana-Marca Dupuis, publikowane w newsletterze Poczta Zdrowia. Aby zyskać więcej informacji, kliknij tutaj.

******************************************

Komentarze

Basia P 2015-01-08 10:59
Tylko i wyłącznie popieram leczenie lekami ziołowymi tzw. roślinkami. boję się zażywać leki z apteki (pigułki ).Jeśli na coś pomaga, to na pewno i zaszkodzi. Unikajmy o ile to możliwe takiego leczenia.Zioła, ziółka i ziółeczka górą!Pozdrawiam i życzę zdrowia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Przeczytaj również:

Dobre rady dla Twoich uszu

„ – Czy jest Pan muzykiem?” Tak zwykle zaczynam rozmowę, gdy jadąca obok mnie komunikacją miejską osoba na tyle głośno... czytaj więcej

Zapomniane remedium na raka

Jest rok 1890, noc w Nowym Jorku. Doktor William Coley przewraca się z boku na bok w swoim łóżku, nie może spać. Wczoraj temu młodemu... czytaj więcej

Astaksantyna: skuteczny przeciwutleniacz na lato

Od kilku lat badacze pracują nad związkiem wytwarzanym przez mikroalgi: astaksantyną. Wielu z nich uważa ten związek za najważniejszy... czytaj więcej
×
Zanim wyjdziesz... nie zapomnij zapisać się
na swój bezpłatny newsletter Poczta Zdrowia!
  • Będziesz BEZPŁATNIE otrzymywać e-mailem informacje o najskuteczniejszych naturalnych metodach leczenia i zapobiegania chorobom.
  • Na końcu każdego newslettera znajdziesz przypisy podające źródła naukowe podawanych informacji. Będziesz mógł sam je sprawdzić, a także porozmawiać na ich temat ze swoim lekarzem.
  • Te informacje mogą mieć decydujące znaczenie dla Twojego zdrowia!
  • Gwarancja bezpieczeństwa. Twój adres email jest bezpieczny i nigdy nie będzie przekazany osobom trzecim.
  • W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania bezpłatnego newslettera.
Aby otrzymywać bezpłatnie newsletter
Poczta Zdrowia, po prostu wpisz poniżej swój
adres e-mail i kliknij „Zapisz mnie!”.
Tu wpisz swój adres email

Akceptuję regulamin, politykę prywatności i politykę plików cookies (więcej)

Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych oraz na otrzymywanie powiadomień e-mail (więcej)

Wyrażam zgodę na otrzymywanie informacji handlowych za pomocą środków komunikacji elektronicznej (więcej)

Jeśli już otrzymujesz newsletter Poczta Zdrowia, kliknij tutaj
x przez Niezależne Wydawnictwo Informacyjne sp. z o.o. z siedzibą w Białymstoku KRS nr 0000445450, która będzie administratorem Twoich danych osobowych. Przysługuje Ci prawo dostępu do treści swoich danych oraz ich poprawiania. Akceptuję Regulamin i Politykę Prywatności
x handlowych o za pomocą środków komunikacji elektronicznej na wyżej podany adres elektroniczny (e-mail) od Niezależne Wydawnictwo Informacyjne sp. z o.o. z siedzibą w Białymstoku KRS nr 0000445450.

Aby zapisać się na bezpłatny newsletter wymagana jest akceptacja regulaminu oraz wyrażenie zgody na przetwarzanie danych.